Wyobraź sobie stół uginający się pod ciężarem krewetek tygrysich, świeżych przegrzebków i krabów, które jeszcze rano pływały w oceanie. Wiele osób popełnia błąd, szukając autentycznej kuchni tajskiej w małych barach morskich, podczas gdy prawdziwa rewolucja smaku odbywa się na czwartym piętrze luksusowego hotelu Indigo. Jeśli planujesz kulinarną podróż do Azji w 2025 roku, to miejsce musi znaleźć się na Twojej liście.
Nowa odsłona kultowego Spice Market
Po głośnym otwarciu w marcu, restauracja Spice Market w dzielnicy Dazhi stała się jedynym w swoim rodzaju miejscem w Tajwanie, które łączy luksusowy bufet z „vibe’em” tajskiego targu rybnego. To nie jest zwykła hotelowa restauracja. Na powierzchni ponad 500 metrów kwadratowych stworzono oazę, która pomieści 149 gości, oferując widok na panoramę miasta i słynny wieżowiec Taipei 101.
Według ostatnich trendów w turystyce kulinarnej, aż 65% podróżnych z Europy szuka miejsc typu „all-you-can-eat”, które gwarantują wysoką jakość produktów premium. Spice Market idealnie wpisuje się w ten nurt, eliminując plastikowe dekoracje na rzecz świeżych kwiatów i kryształowych żyrandoli.
Zasada „trzech króli” na Twoim talerzu
Większość gości popełnia ten sam błąd: rzucają się na ryż i makaron. Tymczasem eksperci kulinarni radzą, aby zacząć od sekcji Live Seafood. To tutaj znajdziesz trzy produkty klasy sashimi, które są absolutnym hitem:
- Krewetki argentyńskie (Angel Red Prawns): Ich słodycz eksploduje w ustach, szczególnie gdy dodasz kroplę autorskiego sosu z limonki i chili.
- Słodkie krewetki (Sweet Shrimp): Delikatne, niemal kremowe, sprowadzane bezpośrednio z portu rybnego Chenggong.
- Przegrzebki (Scallops): Duże, soczyste i serwowane bez limitu.
Ciekawostka: W weekendy oferta rozszerza się o luksusowe nogi kraba królewskiego oraz krewetki tajskie. W Polsce za podobny zestaw w wersji degustacyjnej zapłacilibyśmy fortunę, tutaj w ramach biletu wstępu (ok. 1380–1980 NT$) masz to na wyciągnięcie ręki.

Sos jest sercem, a nie dodatkiem
Zauważyłem, że Spice Market podchodzi do tematu doprawiania niezwykle poważnie. Przy sekcji owoców morza czeka aż 10 rodzajów autorskich dipów. Zapomnij o zwykłym sosie sojowym. Musisz spróbować:
- Sosu czosnkowo-cytrynowego do krewetek.
- Pikantnego dżemu pomidorowego (Thai Spicy Tomato).
- Sosu z trawy cytrynowej i galangalu, który całkowicie zmienia postrzeganie surowej ryby.
Gorąca strefa: Nie tylko ryby
Choć owoce morza grają tu główną rolę, to sekcja grilla i pieca zasługuje na oddzielny akapit. Co godzinę rozlega się dźwięk dzwonka – to znak, że z pieca wyjechała świeża pizza o smaku duriana. Dla wielu Europejczyków to kontrowersyjny wybór, ale lokalni smakosze ustawiają się po nią w kolejkach. Pieczywo jest puszyste, a aromat owocu – zaskakująco łagodny.
Dla fanów mięsa przygotowano Champion Roast Beef. Mięso jest soczyste nawet po wystygnięciu, co w przypadku bufetów jest rzadkością. Polecam zestawienie go z marynowanym chili i tajską kapustą kiszoną – to połączenie, którego nie znajdziesz w żadnym podręczniku kuchni fusion.
Lokalne akcenty: Piwo rzemieślnicze i tajska herbata
Warto zwrócić uwagę na współpracę z lokalnym browarem Taihu Brewing. Stworzyli oni specjalne piwo Lemongrass Lime Ale dostępne wyłącznie w Spice Market. Jest orzeźwiające, ziołowe i idealnie gasi pragnienie po ostrych curry. A jeśli wolisz klasykę, tajska herbata mleczna (Thai Milk Tea) jest tu serwowana w wersji mniej słodkiej, dostosowanej do nowoczesnych standardów health-conscious.
Praktyczne wskazówki przed wizytą
Planując wizytę w Spice Market (4. piętro hotelu Indigo Taipei North), pamiętaj o kilku zasadach:
- Rezerwuj z wyprzedzeniem: Stoliki znikają błyskawicznie, zwłaszcza te z widokiem na metro i miasto.
- Wykorzystaj zniżki: Do końca marca w wybrane dni tygodnia obowiązuje rabat 10% przy rezerwacjach online.
- Transport: Restauracja znajduje się 10 minut spacerem od stacji metra Jiannan Rd., tuż obok słynnego diabelskiego młyna Miramar.
Czy buffet „all-you-can-eat” może być elegancki i oferować jakość godną restauracji z gwiazdką Michelin? Spice Market udowadnia, że tak. A Ty, na co nałożyłbyś/nałożyłabyś drugą porcję: na słodkie krewetki czy na pizzę z durianem?



