Wyobraź sobie, że nagle z rynku znika co trzecia osoba sprzątająca, a znalezienie legalnej opiekunki graniczy z cudem. To nie jest scenariusz filmu katastroficznego, ale rzeczywistość, z którą mierzy się obecnie region Emilia-Romania. W ciągu zaledwie trzech lat sektor pracy domowej stracił niemal 20 tysięcy zarejestrowanych pracowników. Jeśli myślisz, że to problem tylko mieszkańców Bolonii czy Parmy, jesteś w błędzie – ten trend pokazuje, jak zmienia się europejski rynek pracy, na którym bezpieczeństwo finansowe rodzin staje pod znakiem zapytania.
Cichy odpływ rąk do pracy
Najnowsze dane z raportu Obserwatorium DOMINA za rok 2024 są bezlitosne. Liczba legalnie zatrudnionych pracowników domowych w regionie spadła do poziomu 69 866 osób. To spadek o 19,1% w porównaniu z rokiem 2021. Najbardziej ucierpiał sektor „colf”, czyli pomocy domowych zajmujących się utrzymaniem czystości – tutaj odnotowano potężny zjazd o 32,1%.
Dlaczego tak się dzieje? W moich analizach rynku pracy często widzę podobny schemat: kiedy koszty życia rosną drastycznie, pierwszą ofiarą padają legalne umowy. Rodziny, chcąc zaoszczędzić, uciekają w szarą strefę, nie zdając sobie sprawy z gigantycznego ryzyka prawnego i finansowego, jakie na siebie biorą.
Kto dziś dba o włoskie domy?
Profil pracownika pozostaje niezmienny od lat, co jest fascynującym zjawiskiem socjologicznym. Warto zwrócić uwagę na te liczby:
- 92,7% pracowników to kobiety, co pokazuje, jak silnie sfeminizowany jest ten sektor.
- Blisko 80% to obcokrajowcy, z czego ponad połowa (54,3%) pochodzi z Europy Wschodniej.
- Co piąty pracownik to Włoch, co obala mit, że miejscowi w ogóle nie garną się do tej pracy.
Co ciekawe, sytuacja w Polsce wygląda nieco inaczej. Podczas gdy we Włoszech mamy do czynienia z odpływem legalnych pracowników, u nas – według danych ZUS z ostatnich lat – liczba cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczeń społecznych systematycznie rośnie, choć w branży domowej nadal dominuje system „z ręki do ręki”. Eksperci podkreślają, że brak zachęt podatkowych sprawia, iż w Warszawie czy Krakowie legalna pomoc domowa to wciąż luksus dla nielicznych.

Ekonomia ukryta w czterech ścianach
Mimo kryzysu, legalna praca domowa to potężny zastrzyk dla gospodarki. Rodziny w Emilii-Romanii wydały w 2024 roku aż 733 miliony euro na wynagrodzenia i składki. Generuje to wartość dodaną dla PKB regionu na poziomie 1,4 miliarda euro.
Ale jest też druga strona medalu. Średni wiek pracodawcy w tym regionie to 71,5 roku. Często są to osoby starsze lub z niepełnosprawnościami, dla których opiekunka nie jest „pomocą w luksusie”, ale warunkiem przetrwania. Lorenco Gasparrini z DOMINA ostrzega: „Zbyt wiele rodzin wybiera pracę na czarno z czystej konieczności ekonomicznej”.
Prognoza na 2050: Czy czeka nas paraliż?
Statystyki demograficzne są nieubłagane. Do 2050 roku liczba osób powyżej 80. roku życia w regionie wzrośnie o blisko 59%. Kto się nimi zajmie, skoro z rynku znikają opiekunki (badanti)? To pytanie, które powinniśmy zadawać sobie już dziś, również w kontekście polskiego społeczeństwa, które starzeje się w jednym z najszybszych temp w Europie.
Jak uzdrowić ten system? Sprawdzone rady
Aby praca domowa była opłacalna dla obu stron, eksperci proponują rozwiązania, które mogłyby zrewolucjonizować rynek również w innych krajach:
- Mechanizm Cashback – zwrot części składek emerytalnych dla rodzin zatrudniających legalnie.
- Ulgi podatkowe – odliczenie 10% całkowitych kosztów poniesionych na pracownika od podatku dochodowego.
- Incentive zamiast kar – przekształcenie składek w system bonusów dla stabilnych pracodawców.
W mojej praktyce zauważyłem, że najskuteczniejszym sposobem na „wybielenie” zatrudnienia jest prostota. Im mniej biurokracji, tym chętniej zatrudniamy legalnie. We Włoszech system jest wciąż skomplikowany, co zniechęca nawet tych, których na to stać.
Złota rada dla szukających pomocy: Zamiast szukać najtańszej opcji na portalach ogłoszeniowych, sprawdź lokalne spółdzielnie socjalne lub agencje, które biorą na siebie formalności. Koszt jest nieco wyższy, ale spokój ducha i ubezpieczenie przy ewentualnym wypadku w domu są bezcenne.
A jak to wygląda w Twoim otoczeniu? Czy uważasz, że państwo powinno dopłacać do legalnego zatrudnienia opiekunek, czy to prywatna sprawa każdej rodziny? Daj znać w komentarzu – ciekawi mnie, jakie macie doświadczenia z zatrudnianiem pomocy domowej.



