Wyobraź sobie, że wchodzisz do łazienki w typowym polskim bloku i zamiast ciasnoty czujesz przestrzeń. Brzmi jak mrzonka? Okazuje się, że najcenniejsze metry kwadratowe w naszych domach ukryte są tam, gdzie rzadko zaglądamy — bezpośrednio pod emaliowaną powłoką Twojej wanny.
Większość z nas traktuje obudowę wanny jako martwy element dekoracyjny. To błąd, który kosztuje nas mnóstwo nerwów podczas porannego pośpiechu. Według ostatnich raportów rynkowych, prawie 65% Polaków narzeka na brak miejsca do przechowywania w strefie mokrej, co kończy się zagraconymi brzegami brodzików i osadzającym się kamieniem na butelkach szamponów.
Ukryty potencjał, o którym nie wiedzieliśmy
Tradycyjne podejście do aranżacji łazienki zakładało, że pod wanną znajduje się tylko syfon i kurz. Jednak trendy na rok 2025 i 2026 całkowicie odwracają tę logikę. Design kieruje się teraz w stronę maksymalnej utylitaryzacji każdego centymetra. Zamiast budować stałą, gipsowo-kartonową ściankę, coraz więcej osób decyduje się na systemy wysuwnych cargo lub uchylnych frontów.
Co to daje w praktyce? W mojej pracy z klientami zauważyłem, że takie rozwiązanie pozwala odzyskać przestrzeń odpowiadającą dużej szafce wiszącej. To średnio od 1,5 do 2 metrów kwadratowych powierzchni, którą dotychczas po prostu marnowaliśmy.
Zalety systemu przechowywania pod wanną:
- Ukrycie detergentów i chemii gospodarczej przed dziećmi i zwierzętami.
- Uwolnienie blatu umywalki od nadmiaru kosmetyków.
- Łatwy dostęp do rzadziej używanych przedmiotów, jak zapasowe ręczniki czy masażery do stóp.
- Koniec z gromadzeniem się kurzu i wilgoci w trudno dostępnych szczelinach obudowy.

Rewolucja bez kucia płytek
Wielu moich rozmówców obawia się, że taka zmiana wymaga generalnego remontu i spędzenia tygodni z ekipą budowlaną. Nic bardziej mylnego. Nowoczesne rozwiązania, popularne już w salonach takich jak Leroy Merlin czy Castorama, pozwalają na montaż gotowych paneli z systemem „push-to-open”.
W Polsce, gdzie średnia wielkość łazienki w nowym budownictwie to zaledwie 4-5 mkw, takie systemy stają się nie tyle luksusem, co koniecznością. Producenci oferują obecnie materiały odporne na ekstremalną wilgoć — od akrylu z efektem kamienia po hydrofobowe kompozyty drewna, które idealnie pasują do stylu skandynawskiego czy loftowego.
Na co zwrócić uwagę przed montażem?
Zanim zdecydujesz się na konkretny model, musisz pamiętać o kilku technicznych niuansach. W mojej praktyce projektowej zawsze podkreślam, że bezpieczeństwo instalacji jest priorytetem.
- Dostęp rewizyjny: System musi być zaprojektowany tak, aby w razie awarii rur można było go zdemontować w kilka minut bez niszczenia konstrukcji.
- Wysokość stelaża: Nie każda wanna jest osadzona na tyle wysoko, by zmieścić głębokie szuflady. Czasem lepiej postawić na płytkie schowki na drobne detergenty.
- Wentylacja: Mimo że fronty są domknięte, przestrzeń pod wanną musi „oddychać”, aby uniknąć ewentualnego rozwoju pleśni przy instalacjach wodnych.
Jak to wpłynie na wygląd Twojej łazienki?
Wybierając matową biel lub kolory ziemi (takie jak greige czy piaskowy beż), sprawisz, że łazienka optycznie się powiększy. Czyste linie i brak wystających uchwytów tworzą estetykę spokoju, która sprzyja relaksowi po całym dniu pracy. Badania z 2024 roku wykazują, że porządek wizualny w łazience obniża poziom kortyzolu o kilkanaście procent już w pierwszych minutach przebywania w pomieszczeniu.
By odmienić wnętrze, nie musisz wymieniać wanny. Wystarczy zmiana obudowy na taką, która „pracuje” na Twój komfort. Dodaj do tego lniane akcesoria i kilka aromatycznych świec, a Twoja łazienka zmieni się w prywatne spa, w którym wszystko ma swoje ukryte miejsce.
A Ty, co w pierwszej kolejności schowałbyś do takiej ukrytej szuflady pod wanną? Daj znać w komentarzach, czy w Twojej łazience też wiecznie brakuje miejsca na zapas papieru i chemię!



