Gotowanie dla jednej osoby to logistyczny koszmar, który zazwyczaj kończy się albo wyrzucaniem połowy zwiędniętej sałaty, albo zamawianiem drogiej diety pudełkowej. Badania rynkowe z 2024 roku potwierdzają: gospodarstwa jednoosobowe w Polsce płacą „podatek od samotności”, wydając proporcjonalnie znacznie więcej na produkty spożywcze niż rodziny.
Zauważyłem, że kluczem do przetrwania nie jest wcale rezygnacja z jakości, ale system, który nazywam „rotacją dwudniową”. Zamiast stać przy garach codziennie, gotujesz raz, a jesz dwa razy, zmieniając jedynie dodatki. W ten sposób Twój tygodniowy rachunek w Biedronce czy Lidlu może zamknąć się w kwocie około 210–230 zł (odpowiednik duńskich 344–400 koron), zapewniając pełnowartościowe posiłki od poniedziałku do niedzieli.
Zasada 2×2: Dlaczego codzienne gotowanie Ci szkodzi
Według ekspertów ds. żywienia, najwięcej pieniędzy marnujemy na tzw. „produkty impulsywne”. Kiedy wracasz głodny po pracy i nie masz planu, Twoje szanse na kupienie gotowca z dużą zawartością sodu rosną o 65%. Mój system opiera się na przygotowaniu bazy, która wytrzyma w lodówce 48 godzin, nie tracąc smaku.
Oto jak wygląda Twój plan bitwy na luty 2026:
- Poniedziałek i wtorek: Risotto pomidorowe z czarną fasolą. Robisz dwie porcje wieczorem w poniedziałek. We wtorek tylko podgrzewasz – smakuje nawet lepiej, gdy aromaty się przegryzą.
- Środek tygodnia: Tureckie kotleciki Köfte z sałatką i pitą. To danie, które ratuje czwartek. Robisz większą partię mięsa/zamiennika białkowego raz, a masz bazę na trzy obiady i lunche.
- Weekendowy boost: Aromatyczne Panang Curry z kurczakiem lub tofu. Używamy całych warzyw, które zostały z tygodnia, by nic się nie zmarnowało.
Śniadania za mniej niż 5 zł dziennie? To możliwe
Wiele osób przepłaca za markowe granole. W mojej praktyce sprawdziły się proste rozwiązania, które w polskich warunkach kosztują ułamek ceny rynkowej. Jeśli wybierzesz klasyczne płatki owsiane z owocami, koszt porcji to około 4,50 zł.
Wolisz coś konkretniejszego? Bułka pełnoziarnista z serem i papryką to koszt ok. 5,50 zł za posiłek. Co ciekawe, najnowsze dane ze stycznia 2026 pokazują, że ceny pieczywa rzemieślniczego stabilizują się, więc warto postawić na jakość, która nasyci Cię na dłużej niż „puchowe” bułki z marketu.

Gotowa lista zakupów: Strategia „Zero Waste”
Aby ten plan zadziałał, musisz trzymać się jednej zasady: kupujemy składniki wielozadaniowe. Oto co ląduje w koszyku:
- Białko: Jajka (szóstka lub dziesiątka), mielone na Köfte, tuńczyk w puszce, czarna fasola.
- Baza: Ryż do risotto, chleb żytni, placki pita (lub „napolibrød”).
- Warzywa: Miks papryk, pomidory, ogórek, świeże zioła.
Ukryty trik: Lunchboxy, które nie nudzą
Mamy tu mały niuans, który wielu pomija. Jeśli w poniedziałek zrobisz kotleciki z tuńczyka, zjedz je z jajkiem i warzywami na żytnim chlebie. To samo danie we wtorek i środę jako lunch w pracy zaoszczędzi Ci około 120 zł tygodniowo, które normalnie wydałbyś na „lunch deal” w mieście.
Co mnie zaskoczyło: według badań socjologicznych, osoby planujące posiłki o 40% rzadziej odczuwają stres związany z obowiązkami domowymi. To nie tylko oszczędność pieniędzy, ale przede wszystkim spokój głowy.
Jak zacząć od najbliższego poniedziałku?
Nie musisz od razu stawać się mistrzem kuchni. Zacznij od niedzielnych zakupów (pamiętaj o niedzielach handlowych w 2026!). Kup wszystko z listy, przygotuj pastę jajeczną na spicy egg salad (idealna na sobotni lunch) i ciesz się wolnymi wieczorami.
W 2026 roku inflacja żywności w Polsce wyhamowała, ale ceny w restauracjach wciąż rosną. Samodzielne przygotowanie tych dań to koszt ok. 35–40 zł za cały dzień jedzenia. Czy restauracja poda Ci za tyle samo śniadanie, lunch i kolację?
A Ty ile zazwyczaj wydajesz na jedzenie, gdy gotujesz tylko dla siebie – liczysz paragony czy idziesz na żywioł?



