Dlaczego rodzinne firmy z branży wnętrzarskiej wygrywają z sieciówkami po 45 latach

Dlaczego rodzinne firmy z branży wnętrzarskiej wygrywają z sieciówkami po 45 latach

W dobie dominacji wielkich marketplace’ów i bezosobowych salonów meblowych, historia Foy & Company wydaje się niemal nierealna. Czy w 2025 roku mały, rodzinny biznes może nie tylko przetrwać, ale i z rozmachem otwierać kolejne oddziały? Okazuje się, że sekret tkwi w czymś, czego algorytmy gigantów nie potrafią podrobić: w osobistym dziedzictwie i lokalnym zaufaniu.

Od małego lokalu przy Main Street do wnętrzarskiego imperium

Wszystko zaczęło się 45 lat temu, gdy Liam i Ann Foy otworzyli swój pierwszy, skromny sklep w Ballybofey. To były inne czasy – wtedy liczył się uścisk dłoni i fachowa rada, a nie liczba polubień na Instagramie. Dziś, pod wodzą Ann i jej syna Davida, firma osiągnęła kamień milowy, który w świecie biznesu zdarza się rzadziej, niż mogłoby się wydawać.

Według danych rynkowych z 2024 roku, tylko niespełna 30% firm rodzinnych przetrwa do drugiego pokolenia. Foy & Company nie tylko przetrwało, ale właśnie świętuje otwarcie swojego trzeciego salonu – Foy’s Interiors w Enniskillen. To ich pierwszy krok poza hrabstwo Donegal i wejście na rynek Irlandii Północnej.

Analiza rynku: Dlaczego wciąż chcemy kupować lokalnie?

W Polsce obserwujemy podobny trend. Choć kochamy wygodę sieciówek, to przy wyborze farb, zasłon czy mebli na lata, co drugi klient szuka doradztwa eksperckiego. Co sprawiło, że Foy & Company stało się synonimem jakości? Oto kluczowe czynniki:

Dlaczego rodzinne firmy z branży wnętrzarskiej wygrywają z sieciówkami po 45 latach - image 1

  • Unikalność oferty: W ich salonach w Ballybofey i Letterkenny (ponad 1500 m kw. ekspozycji!) znajdziemy produkty niedostępne w masowej sprzedaży.
  • Bezpłatne projektowanie: Usługa personalizowanego doradztwa wnętrzarskiego w sklepie to standard, który przyciąga zarówno klientów indywidualnych, jak i komercyjnych.
  • Ciągłość wizji: David Foy podkreśla, że pasja jego ojca do ludzi i domów jest fundamentem każdego nowego salonu.

Wyzwania nowoczesnego handlu w 2025 roku

Zauważyłem, że wiele firm popełnia błąd, próbując walczyć z gigantami wyłącznie ceną. To ślepa uliczka. Eksperci z branży retail podkreślają, że w 2025 roku liczy się customer experience oraz historia marki. Ann Foy mówi wprost: „Nasi niesamowici pracownicy i lojalni klienci są w centrum wszystkiego, co robimy”. To właśnie ten ludzki czynnik pozwala im konkurować z globalnymi markami, które często oferują produkt, ale zapominają o usłudze.

Praktyczna wskazówka przy urządzaniu wnętrz

Jeśli planujesz remont w tym roku, nie kupuj wszystkiego w jednym miejscu. Profesjonalni projektanci, z którymi współpracuje Foy & Company, radzą: zainwestuj w próbki farb i tkanin, które możesz zabrać do domu. Światło w sklepach stacjonarnych (często o barwie powyżej 4000K) drastycznie różni się od tego, które masz w salonie. Lokalni dostawcy, tacy jak Foy’s, zazwyczaj oferują większą elastyczność w wypożyczaniu wzorników niż wielkie markety budowlane.

Co dalej z rynkiem wnętrzarskim?

Ekspansja do Enniskillen to nie tylko biznesowy ruch, to hołd dla dziedzictwa Liama Foya. Dynamiczny rozwój firmy pokazuje, że mimo inflacji i zmian w nawykach zakupowych, wciąż cenimy miejsca z duszą. W Irlandii (podobnie jak w Polsce) widać powrót do „slow shoppingu” – wolimy pojechać do showroomu, dotknąć materiału i porozmawiać z kimś, kto zna się na rzeczy od dekad.

A jak jest u Was? Czy przy urządzaniu domu wolicie szybki zakup w sieci, czy szukacie inspiracji w rodzinnych salonach, gdzie możecie liczyć na fachową opinię projektanta?

Przewijanie do góry