Zauważyliście ostatnio więcej „nieproszonych gości” w okolicy śmietników lub piwnic? Nie jesteście sami – statystyki z początku 2024 roku są niepokojące. Eksperci alarmują, że drastyczne zmiany pogodowe wypchnęły gryzonie z ich naturalnych kryjówek prosto pod nasze drzwi.
W Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, problem staje się coraz bardziej widoczny. W miastach takich jak Warszawa czy Wrocław, firmy deratyzacyjne odnotowują nawet 40% wzrost zgłoszeń w porównaniu do ubiegłego roku. Jeśli myśleliście, że to tylko „sezonowy problem”, prawda jest znacznie bardziej złożona.
Zamarznięta ziemia wypycha intruzów do miast
Ostatnie dwa lata były wyjątkowo łagodne, co pozwoliło populacji szczurów rosnąć w niespotykanym tempie, bez naturalnej selekcji, jaką niesie mroźna zima. Teraz sytuacja się zmieniła. Zamarznięta gleba uniemożliwia gryzoniom kopanie nor, a brak grubej warstwy śniegu, która działa jak izolacja termiczna, sprawia, że podziemne korytarze stają się lodowatymi pułapkami.
Jouni Siltala, ekspert ds. technicznych w branży zwalczania szkodników, zauważa: „Gdy mróz zaczyna penetrować grunt, szczury instynktownie szukają 'cieplnych wysp’ stworzonych przez człowieka”. W miastach takimi punktami są:
- Podziemne instalacje ciepłownicze i rury kanalizacyjne.
- Fundamenty domów jednorodzinnych i tarasy.
- Zaplecza restauracji w centrach miast, gdzie panuje tzw. ciepło odpadowe.
10 lat spokoju i nagły rekord sprzedaży
Dane z rynków rolniczych i handlowych rzucają nowe światło na skalę zjawiska. Katri Haavikko, odpowiedzialna za sektor środków ochrony w dużych sieciach zaopatrzenia, przyznaje, że popyt na trutki i pułapki jest obecnie najwyższy od ponad dekady. Nawet w 2019 roku, który uznawano za krytyczny, liczby nie były tak wysokie jak jesienią i zimą na przełomie 2023 i 2024 roku.
W Polsce profesjonalne środki deratyzacyjne stają się towarem deficytowym, a ich ceny w sklepach budowlanych wzrosły o około 15-20%. Warto jednak pamiętać, że najsilniejsze preparaty są dostępne wyłącznie dla osób posiadających specjalistyczne certyfikaty. Dlaczego? Ponieważ niewłaściwe użycie toksyn może doprowadzić do uodpornienia się całej kolonii.
Czy szczurów faktycznie jest więcej?
Często zadaję sobie pytanie: czy to inwazja, czy po prostu częściej je widzimy? Eksperci, jak Marja Jääskeläinen, sugerują, że prawda leży pośrodku. W miastach szczury tracą swoich naturalnych wrogów, a dostęp do łatwego pożywienia w źle zabezpieczonych altanach śmietnikowych sprawia, że przestają bać się ludzi. To, co widzimy na parkingach czy przy klatkach schodowych, to jedynie wierzchołek góry lodowej.
Nie tylko szczury – ukryte zagrożenie w Twoim domu
Choć to szczury budzą największy lęk, w rejonach podmiejskich i na wsiach prawdziwym problemem są nornice i myszy leśne. W przeciwieństwie do szczurów, ich populacja podlega naturalnym cyklom, które właśnie teraz osiągają swoje maksimum.
W mojej praktyce obserwuję, że wiele osób myli te stworzenia, co bywa niebezpieczne. Nornice mogą przenosić wirusy (takie jak hantawirusy), które wywołują gorączkę krwotoczną. Patogen często przenosi się drogą kropelkową, na przykład podczas sprzątania zakurzonej piwnicy, gdzie bytowały gryzonie.
Jak się chronić? Oto krótka instrukcja:
- Nigdy nie zamiataj na sucho miejsc, gdzie widziałeś odchody gryzoni – użyj mokrej szmatki z detergentem.
- Podczas porządków w garażu lub na strychu zawsze zakładaj maskę ochronną (minimum FFP2).
- Zabezpiecz wszystkie szczeliny w elewacji pianką z metalową siatką – szczury potrafią przegryźć nawet beton, ale nienawidzą metalu.
Sprytne rozwiązanie: Metoda „szczelnych drzwi”
Zamiast kupować kolejną porcję chemii, sprawdź prozaiczną rzecz: szczotki pod drzwiami wejściowymi i garażowymi. 80% gryzoni dostaje się do środka przez prześwity mniejsze niż dwa centymetry. Solidna listwa z twardym włosiem to koszt około 40-60 PLN, a potrafi zaoszczędzić tysiące na profesjonalnej deratyzacji.
W dzisiejszych czasach, gdy klimat staje się nieprzewidywalny, musimy nauczyć się współistnienia z naturą w nieco bardziej rygorystyczny sposób. Pamiętajmy, że gryzonie to inteligentni oportuniści – jeśli poczują zapach jedzenia i ciepło, na pewno spróbują wejść.
A jak wygląda sytuacja na Waszych osiedlach? Czy zauważyliście, że w tym roku problem szkodników stał się bardziej widoczny, czy może Wasze okolice są od niego wolne?



