Dlaczego profesjonalni bariści wybierają ten konkretny młynek w ekspresie Ninja

Dlaczego profesjonalni bariści wybierają ten konkretny młynek w ekspresie Ninja

Kiedy po raz pierwszy otwierasz pudełko z Ninja Luxe Café Premier, możesz poczuć się, jakbyś właśnie kupił skomplikowany instrument medyczny, a nie ekspres do kawy. Obok lśniącego urządzenia znajdziesz stertę metalowych akcesoriów i cztery instrukcje, z których jedna liczy aż 350 stron. To nie jest sprzęt dla kogoś, kto chce po prostu nacisnąć guzik i wybiec do pracy w Warszawie czy Krakowie.

To maszyna dla tych, którzy wierzą, że idealna filiżanka espresso jest warta niemal każdej ilości poświęconego czasu. Statystyki z lat 2024-2025 pokazują, że ponad 60% Polaków pije kawę codziennie, ale coraz częściej rezygnujemy z szybkich „automatów” na rzecz rytuałów domowego baristy. Ninja Luxe Café wpisuje się w ten trend idealnie, choć próg wejścia jest wyjątkowo wysoki.

Długa droga do pierwszej filiżanki

Moja przygoda zaczęła się od… testów chemicznych. Zanim zaparzysz pierwszą kroplę, musisz zmierzyć twardość wody za pomocą dołączonego paska testowego. W moim przypadku trzy z pięciu kwadracików zmieniły kolor na fioletowy, co musiałem od razu wprowadzić do ustawień ekspresu. To kluczowe, bo polska woda kranowa potrafi być kapryśna, a osadzający się kamień to najczęstsza przyczyna awarii urządzeń AGD.

Ale to dopiero początek. Po instalacji filtra i płukaniu systemu następuje moment, który wielu może zniechęcić: kalibracja młynka. System „Barista Assist” obiecuje pomoc w doborze stopnia mielenia, ale w praktyce dopiero po trzech seriach testowych i zmarnowaniu sporej ilości ziaren, maszyna uznała, że jesteśmy gotowi. Co ciekawe, badania branżowe wskazują, że precyzja mielenia odpowiada za aż 70% smaku espresso – Ninja o tym wie i nie pozwala Ci na drogę na skróty.

Zapomnij o pełnej automatyzacji

W przeciwieństwie do popularnych w Polsce modeli marek takich jak DeLonghi czy Siemens, Luxe Café Premier to ekspres półautomatyczny. Co to oznacza w praktyce? Czeka Cię sporo pracy fizycznej:

  • Musisz manualnie wybrać odpowiedni koszyk filtra (pojedynczy, podwójny lub specjalny „Luxe”).
  • Konieczne jest ręczne ubicie zmielonej kawy za pomocą dołączonego tampera.
  • Jeśli marzy Ci się latte lub cappuccino, musisz samodzielnie obsłużyć dyszę do spieniania mleka.

Warto zauważyć pewien niuans: rekomendacje stopnia mielenia, które podpowiada maszyna, bywają zawodne. Profesjonalni bariści często zauważają, że wilgotność powietrza w pomieszczeniu może wpłynąć na to, jak kawa zachowuje się w młynku. Dlatego Ninja daje Ci pełną kontrolę manualną, co jest błogosławieństwem i przekleństwem jednocześnie.

Czy efekt końcowy jest warty tego zachodu?

Przejdźmy do konkretów: smaku. Kosztujący około 2300 PLN (równowartość 6019 koron) ekspres potrafi przygotować niemal wszystko – od mocnego espresso i Cold Brew po kawę mrożoną „Over Ice”. Ale czy smakuje to lepiej niż kawa z sieciówki? Zdecydowanie tak.

Eksperci od kawy często podkreślają, że kluczem do sukcesu Ninja jest ciśnienie 15 barów oraz stabilność temperatury. Po wielu próbach, zmianie parametrów mocy i ilości wody, otrzymałem espresso, które było gęste, aromatyczne i posiadało idealną cremę. Ale uwaga: jeśli zmienisz ziarna na inny rodzaj, cała zabawa z ustawieniami zaczyna się od nowa.

Ninja Luxe Café Premier to urządzenie dla pasjonatów, którzy traktują parzenie kawy jak hobby, a nie obowiązek. To odpowiednik ich słynnej maszynki do lodów Creami – dostajesz niesamowitą personalizację, ale musisz włożyć w to serce i czas.

A jak wygląda Twój poranny rytuał? Wolisz wygodę za jednym kliknięciem, czy jesteś gotowy na zabawę w domowego baristę dla tej jednej, idealnej filiżanki?

Przewijanie do góry