Masz w kuchni szufladę „wstydu”, w której wymieszane są saszetki z kawą 3w1, herbatą i cukrem? A może Twoje ulubione cappuccino w proszku zawsze wysypuje się z naderwanego kartonika? Statystyki są nieubłagane: przeciętny Polak marnuje nawet 15 minut tygodniowo na szukanie drobiazgów w nieuporządkowanych szafkach kuchennych. Brzmi znajomo?
Ostatnio natrafiłam na rozwiązanie, które pierwotnie miało służyć studentom do trzymania długopisów. Chodzi o prosty, obrotowy organizer z Action lub Pepco (w oryginale japońskiej marki Daiso), który kosztuje grosze, a całkowicie zmienia poranną rutynę. Po dwóch miesiącach testów w mojej polskiej kuchni mogę powiedzieć jedno: to nie jest gadżet, to wybawienie.
Od biurka do strefy kawowej: Nieoczywista metamorfoza
Ten konkretny model, który kupiłam za równowartość około 8-10 zł, ma 12,5 cm szerokości i 12 cm wysokości. Posiada kilka przegródek o różnej wielkości i — co najistotniejsze — obraca się o 360 stopni. W sklepach stacjonarnych w Polsce znajdziecie podobne modele w działach biurowych lub z akcesoriami do makijażu.
Ale zapomnij o ołówkach. Moim celem były ulubione saszetki typu „stick”. W Polsce rynek kawy rozpuszczalnej i napojów w proszku rośnie z roku na rok – wybór smaków (od klasycznego latte po solony karmel) jest ogromny, ale ich przechowywanie to logistyczny koszmar. Pudełka zajmują miejsce, a luzem w szafce tworzą bałagan.
Dlaczego to działa lepiej niż dedykowane pojemniki?
Kiedy włożyłam pierwsze saszetki do obrotowego holdera, poczułam satysfakcję, którą zrozumieją tylko fani organizacji. Pasują wręcz idealnie. Dzięki przegródkom mogłam posegregować napoje według smaków:
- W większych komorach mieści się około 6 saszetek.
- Mniejsze idealnie nadają się na 2-3 sztuki lub słodziki.
- Mechanizm obrotowy pozwala jednym ruchem ręki wybrać to, na co mamy ochotę, bez przekopywania całej szafki.
Mały trik z mojej praktyki: Jeśli saszetki wydają się zbyt „puchate” na dole, potrząśnij nimi delikatnie, aby proszek rozłożył się równomiernie. Wtedy do jednej przegródki wejdzie ich nawet o dwie więcej!
Eksperci od designu mają rację: Mniej znaczy więcej
Badania trendów wnętrzarskich na lata 2025-2026 wskazują na tzw. „mikro-organizację”. Zamiast wielkich systemów cargo, stawiamy na małe, mobilne punkty, które ułatwiają życie. Ten organizer świetnie wpisuje się w ten trend.
Wielu moich znajomych narzekało, że trzymają herbatę w oryginalnych kartonikach, które po otwarciu wyglądają nieestetycznie. Co zrobiłam u siebie? Zerwałam naklejkę z ceną z plastikowego holdera, dzięki czemu stał się minimalistycznym elementem blatu. Teraz goście sami kręcą organizerem, wybierając ulubiony smak, jak w profesjonalnym barze kawowym.
Druga strona medalu: Czy ma jakieś wady?
Bądźmy szczerzy – to tani plastik. Podczas obracania wydaje charakterystyczny dźwięk „szurania”, ale przy tej cenie jest to całkowicie akceptowalne. Co ważne, podstawa jest szeroka i stabilna, więc nawet wypełniony po brzegi organizer nie chwieje się na blacie.
To rozwiązanie sprawdzi się nie tylko przy kawie. W moim domu zaczęliśmy go używać również do:
- Mieszadełek i słomek wielorazowych.
- Długich przypraw w saszetkach (np. cukier wanilinowy).
- Domowego „baru” z witaminami w formie tabletek musujących.
A jak Wy radzicie sobie z lawiną saszetek i małych paczek w kuchni? Czy Wasze szafki też potrzebują takiej 360-stopniowej rewolucji, czy macie inne, sprawdzone patenty?



