Dlaczego japońscy szefowie kuchni zaczęli dodawać rybę fugu do włoskiego makaronu

Dlaczego japońscy szefowie kuchni zaczęli dodawać rybę fugu do włoskiego makaronu

Wyobraź sobie kolację, podczas której najbardziej tajemnicza ryba świata pojawia się na Twoim talerzu nie raz, ale aż sześciokrotnie, i to w odsłonie, której nie powstydziłoby się najlepsze bistro w Rzymie. Choć ryba fugu kojarzy się głównie z ekstremalnie cienkimi plastrami sashimi i dreszczykiem emocji, w 2026 roku japońskie Yamaguchi staje się sceną kulinarnej rewolucji, która całkowicie zmienia zasady gry.

W restauracji OTTO SETTE SHIMONOSEKI, położonej w nowo otwartym hotelu Risonare Shimonoseki, fugu przestaje być tylko „zakazanym owocem” azjatyckiej kuchni. Staje się fundamentem wyrafinowanego, włoskiego menu degustacyjnego. To odważny krok, biorąc pod uwagę, że fugu wymaga specjalnych licencji i niezwykłej precyzji, ale efekt końcowy sprawia, że dotychczasowe standardy „fine diningu” wydają się nieco… przewidywalne.

Dlaczego fugu i makaron to połączenie, o którym nie wiedziałeś, że go potrzebujesz

Wielu smakoszy w Polsce uważa, że ryba fugu ma zbyt delikatny, niemal niewyczuwalny smak, by grać główną rolę w sycących daniach. Tymczasem badania nad teksturą ryb morskich wykazują, że fugu posiada unikalną strukturę białkową, która pod wpływem obróbki cieplnej nabiera sprężystości nieporównywalnej z żadną inną rybą. Japończycy postanowili to wykorzystać, łącząc ją z produktami, które kojarzymy z europejską wiosną.

Prawdziwym hitem sezonu jest linguine z fugu i pędami bambusa. Zamiast klasycznego sosu, kucharze przygotowują ragù z mięsa ryby, doprawione czosnkiem, oliwą z oliwek i wywarem z kości fugu. Dodatek świeżych pędów bambusa, gotowanych bezpośrednio w łupinach dla zachowania aromatu, nadaje potrawie chrupkości, która idealnie kontrastuje z delikatną rybą.

  • Fugu Carpaccio: Serwowane z lekką cytrusową pianką „schiuma” i trzema rodzajami ziół.
  • Ragoût z fugu: Podstawa sosu do pasty, która wydobywa głęboki „umami” bez grama ciężkiego masła.
  • Mlecz fugu (shirako): Grillowany na złoto i podawany z polędwicą wołową – to połączenie surf & turf, które budzi najwięcej emocji wśród krytyków w 2026 roku.

Kolacja w „podwodnej jaskini” – design, który oszukuje zmysły

W dzisiejszych czasach samo jedzenie to za mało. Aż 82% podróżników wybierających hotele premium deklaruje, że atmosfera i design restauracji są równie ważne co menu. OTTO SETTE SHIMONOSEKI projektowano z myślą o efekcie „zanurzenia”. Wnętrze restauracji imituje dno oceanu – od dywanów przypominających żwir morski, po ściany o gradiencie przechodzącym z mroku głębin do błękitu tafli wody.

Siedząc w jednej z prywatnych lóż w kształcie łuków, można odnieść wrażenie przebywania w bezpiecznej, luksusowej jaskini, podczas gdy za oknem rozpościera się widok na nocne światła Cieśniny Kanmon. To właśnie w tym miejscu, przy lampce lokalnego sake z prefektury Yamaguchi lub starannie dobranego włoskiego Chardonnay, smak ryby fugu nabiera zupełnie nowego wymiaru.

Praktyczna wskazówka: Jak nie przegapić tej okazji?

Jeśli planujesz podróż do Japonii wiosną 2026 roku (sezon trwa od 18 marca do 16 czerwca), warto wiedzieć o kilku logistycznych niuansach, które mogą uratować Twój wieczór:

  • Rezerwacja tylko dla gości: Restauracja jest dostępna wyłącznie dla osób nocujących w hotelu Risonare Shimonoseki.
  • Bezpłatna opieka nad dziećmi: Hotel oferuje darmowy serwis nanny dla dzieci w wieku 1-6 lat specjalnie dla gości restauracji, co w Japonii jest rzadkim i bardzo cenionym udogodnieniem.
  • Cena doświadczenia: Pełny kurs 9 dań to koszt około 18 000 jenów (około 480-500 PLN), co przy obecnym kursie jena i jakości składników jest ceną niezwykle atrakcyjną w porównaniu do warszawskich restauracji z gwiazdką Michelin.

A jak wyglądają lokalne trendy w Yamaguchi? Ciekawe jest to, że region ten staje się japońskim centrum „kulinarnej edukacji”. Przykładowo, w pobliskiej szkole gastronomicznej YIC w lutym 2026 roku wprowadzono specjalne kursy przyrządzania żółwi soft-shell (suppon) – co pokazuje, że Japończycy coraz chętniej dzielą się swoimi sekretami z nowym pokoleniem kucharzy.

Czy fugu we włoskim wydaniu to jeszcze tradycja, czy już czysty marketing?

Można by pomyśleć, że robienie pasty z fugu to profanacja, ale wystarczy jeden kęs linguine z kinome (liśćmi pieprzu syczuańskiego), by zrozumieć, że to naturalna ewolucja. Włosi i Japończycy mają jedną wspólną cechę: obsesję na punkcie sezonowości i jakości produktu wyjściowego.

Być może nadszedł czas, by przestać bać się fugu jako „ostatniego posiłku”, a zacząć doceniać ją jako niezwykle wdzięczny składnik, który w rękach kreatywnego szefa kuchni potrafi zaskoczyć bardziej niż homar czy kawior.

Czy odważylibyście się spróbować ryby fugu, wiedząc, że została przygotowana przez certyfikowanych mistrzów, ale w zupełnie nietradycyjny sposób? Dajcie znać w komentarzach!

Przewijanie do góry