Wielu amatorów ogrodnictwa czeka z przycinaniem drzew do pierwszych ciepłych dni kwietnia, ale to błąd, który może kosztować Cię utratę połowy zbiorów. Luty w polskim klimacie bywa kapryśny, jednak dla trzech konkretnych gatunków to absolutnie kluczowy moment na interwencję.
Badania przeprowadzone przez instytuty sadownictwa wykazują, że prawidłowe cięcie zimowe może zwiększyć plenność drzew owocowych nawet o 40% w porównaniu do roślin pozostawionych samym sobie. W mojej praktyce zauważyłem, że kluczem nie jest siła cięcia, ale jego moment – gdy soki zaczynają powoli krążyć, ale pąki jeszcze śpią. Oto jak uratować swoje drzewa przed zdziczeniem i zapewnić sobie kosze pełne owoców.
Jabłonie: walka o światło i zdrowie
Dla jabłoni luty to czas strategiczny. Im później wykonasz cięcie (ale wciąż przed pękaniem pąków), tym słabszy będzie późniejszy przyrost młodych „wilków”, co jest idealne dla drzew rosnących na silnych podkładkach. W Polsce, przy zmiennej wilgotności wczesną wiosną, prześwietlona korona to jedyny sposób na uniknięcie parcha jabłoni.
- Usuwamy pędy rosnące pionowo do góry: To one zabierają energię, nie dając owoców.
- Wycinamy gałęzie krzyżujące się: Tarcie kory o korę to otwarta brama dla patogenów.
- Prześwietlanie środka: Promienie słońca muszą docierać do samego pnia, aby owoce były słodkie.
Pamiętaj jednak o złotej zasadzie: cięcie nie służy do drastycznego zmniejszania zbyt dużych drzew. Jeśli zetniesz za dużo naraz, drzewo zareaguje gwałtownym wyrzutem nowych pędów latem. Jeśli planujesz zakupy w lokalnych centrach ogrodniczych, takich jak Leroy Merlin czy Castorama, szukaj odmian karłowych – one są znacznie łatwiejsze w prowadzeniu.
Grusze: sekret „dwuletniego drewna”
Z gruszami sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana. Co mnie zaskoczyło podczas lat pracy w ogrodzie, to fakt, że większość gruszek rośnie na krótkopędach wyrastających z dwuletnich gałęzi. Bez regularnego cięcia gałęzie te z roku na rok starzeją się i pod ciężarem wyginają ku ziemi, co drastycznie obniża ich jakość.
W przypadku grusz w lutym skupiamy się na odmładzaniu. Wystarczy skrócić stare, zwisające pędy tuż za młodym, silnym przyrostem. Prawie 60% grusz w polskich ogrodach cierpi na zbyt gęstą koronę, co sprzyja rozwojowi miodówki gruszowej. Przycinając przewodniki i zostawiając miejsce na gałęzie boczne, zmieniamy naturalny, kolumnowy pokrój drzewa na bardziej rozłożysty i wydajny.
Wierzba głowiasta: rzeźbienie formy
Wierzby (biała, purpurowa czy wiciowa) w lutym traktujemy najbardziej bezwzględnie. Aby uzyskać ten charakterystyczny, kulisty kształt „głowy”, musisz wyciąć niemal wszystkie młode gałęzie, zostawiając jedynie krótkie kikuty. Ale uwaga – mam dla Ciebie lifehack, który stosowali nasi dziadkowie.
Praktyczna porada: Jeśli chcesz mieć nową wierzbę w ogrodzie, nie musisz kupować sadzonki. Wystarczy uciąć prosty, zdrewniały pęd wierzby w lutym i wetknąć go głęboko w wilgotną ziemię. W polskim gruncie wierzba ukorzenia się niemal w 100% przypadków bez żadnych ukorzeniaczy.
O czym zapominają nawet doświadczeni działkowcy?
Często spotykam się z przekonaniem, że każda rana po cięciu musi być zamalowana maścią ogrodniczą. Najnowsze standardy arborystyczne na rok 2025 sugerują jednak, że zdrowe drzewo przycinane w suchy, mroźny dzień radzi sobie doskonale samo, o ile rany są gładkie i nie mają więcej niż 3 cm średnicy. Naturalne mechanizmy obronne drzewa działają w lutym najskuteczniej dzięki powoli ruszającym sokom.
Czym zazwyczaj przycinacie swoje drzewa – stawiacie na klasyczne sekatory ręczne, czy może kusi Was zakup narzędzi akumulatorowych, które stają się hitem sezonu 2025?



