Większość turystów i mieszkańców Pragi szuka autentycznych smaków w okolicach Placu Wacława lub na Žižkovie. Jednak prawdziwa kulinarna tajemnica stolicy Czech ukryta jest tam, gdzie rzadko docierają Mapy Google – w mrocznych uličkach górnego Libnia. To tutaj, na rogu ulic V Zahradách i Na Dědince, znajduje się miejsce, które przeczy wszystkim zasadom nowoczesnego marketingu, a mimo to od lat przyciąga elitę intelektualną i prawdziwych smakoszy.
Człowiek w koszuli kameez, który nie jest Pakińczykiem
Gdy podejdziesz pod wejście naprzeciwko bułgarskiego sklepu spożywczego, prawdopodobnie zobaczysz Mirka. Stoi tam w tradycyjnej pakistańskiej koszuli kameez, z nieodłącznym papierosem w ręku. Choć wielu gości bierze go za rodowitego Pakistańczyka, Mirek to „Prażak z krwi i kości”, ochrzczony wodą z Wełtawy.
Jego historia to gotowy scenariusz na film. W latach 90., kiedy w Pradze działały może dwie indyjskie restauracje, Mirek pomógł grupie Pakistańczyków otworzyć lokal. Został z nimi na kolejne 30 lat. Co zaskakujące, według badań rynkowych z 2024 roku, ponad 60% egzotycznych restauracji w Europie Środkowej zmienia właścicieli w ciągu pierwszych trzech lat. Restauracja Rana Pakistani (co oznacza „król” lub „książę”) trwa w tym samym miejscu, niemal w niezmienionym składzie, co jest ewenementem na skalę praską.
Kuchnia, która przetrwała dzięki… pizzy
Początki nie były łatwe. Czesi w latach 90. bali się pakistańskich przypraw. Mirek przyznaje bez bicia: przez pierwsze lata lokal utrzymywał się dzięki sprzedaży pizzy z pieca, który dziś służy do wypieku chlebków naan i czapati.
Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W dobie 2025 roku, gdy autentyczność jest najcenniejszą walutą w gastronomii, Rana Pakistani stała się punktem obowiązkowym. Dlaczego jedzenie tutaj smakuje inaczej niż w „sieciówkach” z curry? Sekret tkwi w podejściu do dzieciństwa. Jak zauważa Mirek, pakistańskie dzieci już w szóstym miesiącu życia dostają do spróbowania chilli. To buduje zupełnie inną wrażliwość na smaki.
- Dal Palak: Połączenie szpinaku z soczewicą, które potrafi nawrócić najbardziej zagorzałego mięsożercę na weganizm.
- Murgh Butter: Maślane kurczę, które wizualnie przypomina czeską svíčkovou, ale smakuje jak podróż do Islamabadu dzięki kruchym migdałom i suszonym owocom.
- Okra: Znana jako „lady finger”, serwowana tutaj w sposób, który wydobywa z niej naturalną słodycz, a nie śluzowatą teksturę.

Zasady, których nie zmienisz
Wchodząc do środka, poczujesz się, jakby czas się zatrzymał. Wnętrze jest proste, wręcz surowe. Warto wiedzieć, że w kuchni pracują wyłącznie mężczyźni. Mirek wspomina, że żadna kobieta nie zagrzała tam miejsca na dłużej. Pakistańscy kucharze, wierni tradycji, gorzej radzili sobie z koncentracją przy „odkrytym kobiecym pięknie”. To tradycyjne, wręcz patriarchalne podejście do prowadzenia biznesu sprawia, że atmosfera jest specyficza – surowa, ale uczciwa.
W Pradze, gdzie ceny obiadów w 2025 roku często przekraczają 250-300 koron, Rana Pakistani oferuje lunch za bezkonkurencyjne 130 CZK (około 23 PLN). To sprawia, że przy jednym stole spotkasz profesora uniwersytetu, robotnika z Libnia i expata z IT. To najbardziej demokratyczne miejsce w całej dzielnicy.
Praktyczny przewodnik: Jak nie popełnić błędu przy zamawianiu?
Jeśli decydujesz się na wizytę, zapomnij o europejskich przystawkach. Wybierz pakory – warzywa lub kurczaka w cieście z mąki z soczewicy. Są chrupiące, niemal pozbawione tłuszczu i doskonale przygotowują podniebienie na danie główne.
Moja rada: Zawsze proś o ghee (masło klarowane) do chlebka naan. Eksperci z branży gastronomicznej podkreślają, że prawdziwe ghee uwalnia aromaty korzenne, których nie poczujesz przy użyciu zwykłego oleju roślinnego, tak popularnego w tańszych lokalach.
Czy odważysz się zjechać z trasy?
Libeń bywa mroczny, a okolice szpitala Bulovka nie kojarzą się z fine diningiem. Ale to właśnie tam, w oparach kardamonu, goździków i świeżej kolendry, bije serce autentycznej Azji. Czy jesteś gotowy zrezygnować z eleganckiego wystroju dla smaku, który zapamiętasz na kolejne 15 lat?
Jakie jest najbardziej niezwykłe miejsce z jedzeniem, jakie udało Wam się znaleźć w bocznych uliczkach Waszego miasta? Czekam na Wasze rekomendacje w komentarzach!



