Kiedy myślimy o francuskiej kuchni, przed oczami staje nam zwykłe bagietki. To błąd, który sprawia, że omijają nas najciekawsze doznania kulinarne Europy. Już 27 lutego na Museumsplatz w Alzey przekonacie się, że prawdziwa Francja to nie tylko pieczywo, ale świat rzemieślniczych serów i oliwy z oliwek, o których rzadko słyszy się w supermarketach.
Francuska strategia na 75 metrach kwadratowych
Beatrice Delorme, szefowa jarmarku „Bleu-Blanc-Rouge”, postanowiła w tym roku podnieść poprzeczkę. Stoiska rozciągną się na długości 75 metrów bieżących. To nie jest przypadkowa liczba – taka powierzchnia pozwala na zaprezentowanie produktów z niemal każdego zakątka Francji: od Bretanii po słoneczne południe.
Ciekawostka: Badania rynkowe z 2025 roku wskazują, że 68% Europejczyków szuka produktów „bezpośrednio od rolnika”, rezygnując z masowej produkcji. W Alzey to standard, bo za ladami staną sami producenci, a nie wynajęci sprzedawcy.
Nie tylko bagietka: Co naprawdę jedzą koneserzy?
Wielu z nas kojarzy francuskie pieczywo wyłącznie z pszenną bułką. Jednak specjaliści z grupy „Bleu-Blanc-Rouge” przywożą odmiany, które mogą zaskoczyć polskie podniebienie:

- Chleby z figami, orzechami i oliwkami, które idealnie komponują się z winami z Alzacji.
- Oryginalny nugat z Montélimar – o smaku, którego nie da się podrobić przemysłowo.
- Ręcznie robione sery z Owernii, które dojrzewają w specyficznych, górskich warunkach.
Warto zauważyć, że w Polsce trend na jarmarki rzemieślnicze również rośnie. Według danych z ubiegłego roku, statystyczny Polak wydaje na produkty regionalne o 15% więcej niż jeszcze trzy lata temu, ceniąc autentyczność ponad niską cenę.
Dlaczego Alzey przypomina francuską prowincję?
Beatrice Delorme zauważyła coś, co wielu umyka: mieszkańcy Alzey mają w sobie „francuski pierwiastek”. Uwielbiają spędzać czas przy stole, rozmawiać i cieszyć się chwilą. To już 15. edycja tego wydarzenia, co udowadnia, że lokalna społeczność i francuscy kupcy nadają na tych samych falach.
Moja obserwacja: Choć jarmark to biznes, atmosfera na Museumsplatz przypomina spotkanie starych znajomych. Sprzedawcy często rozmawiają z klientami mieszanką niemieckiego, angielskiego, a nawet gestykulacją, co tylko dodaje wydarzeniu uroku.
Sposób na udany jarmark: Triki od profesjonalistów
Jeśli planujesz odwiedzić to wydarzenie, mam dla Ciebie kilka sprawdzonych rad, które sprawią, że poczujesz się jak rodowity Paryżanin:
- Zacznij od wytrawnego: Spróbuj Flammkuchen (alzacki podpłomyk) w towarzystwie chłodnego Crémant, zanim przejdziesz do słodkich crêpes.
- Szukaj przedmiotów użytkowych: Oprócz jedzenia, szukaj przyborów kuchennych z drewna oliwnego – są niemal niezniszczalne i przetrwają w Twojej kuchni dekady.
- Nie spiesz się: Jarmark to też 20 dodatkowych zestawów stołowych i muzyka na żywo. Chansons w tle nie są tam przez przypadek – mają spowolnić Twój tętno.
Najciekawszym aspektem jest jednak mobilność tej grupy. Po intensywnym dniu w Alzey, cała ekipa pakuje się nocą, by rano pojawić się w kolejnym mieście. To styl życia, który w 2026 roku staje się symbolem współczesnego nomadyzmu kulinarnego.
Czy uważacie, że takie cykliczne jarmarki rzemieślnicze mają szansę wyprzeć ofertę dużych sieci handlowych w naszych miastach? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!



