Kiedy znana wietnamska piosenkarka Hòa Minzy odwiedzi rodzinne strony swojego przyjaciela, piłkarza Nguyễna Văn Toàna, może być zaskoczona tym, co wyląduje na jej talerzu. Choć oboje są przyzwyczajeni do blasku fleszy i luksusowych lokali w Hanoi, prawdziwa magia dzieje się w regionie Hải Dương. To tutaj, na styku z dynamicznie rozwijającym się Hajfongiem, przetrwały receptury, które według dietetyków stanowią esencję azjatyckiego „comfort food”.
W dzisiejszym świecie, gdzie ponad 60% podróżników wybiera kierunki wycieczek na podstawie mapy kulinarnej, prowincja Văn Toàna staje się ukrytym klejnotem. Jeśli planujesz kulinarną przygodę w 2025 roku, te potrawy powinny znaleźć się na Twojej liście, zanim zaleje je fala masowej turystyki.
Złoty deser, który znika w ustach
Bánh đậu xanh to nie jest zwykłe ciastko. To legenda zamknięta w małym, żółtym sześcianie. Wykonane z mielonej fasoli mung, cukru i oleju roślinnego, ma unikalną teksturę: jest stałe, dopóki nie dotknie Twojego języka. Wtedy zmienia się w aksamitny krem o głębokim, orzechowym aromacie.
- Dlaczego to działa: Fasola mung jest bogata w antyoksydanty i błonnik, co czyni ten deser „zdrowszą” alternatywą dla europejskich słodyczy.
- Sposób profesjonalisty: Nigdy nie jedz go solo. Prawdziwi koneserzy w Hải Dương podają go z filiżanką gorącej, gorzkiej zielonej herbaty. Kontrast między słodyczą a cierpkością naparu to prawdziwy biohack dla Twoich kubków smakowych.
Czarny skarb z Ninh Giang
Wielu turystów przeraża czarny kolor Bánh gai, ale to właśnie on jest gwarancją autentyczności. Kolor pochodzi z liści rośliny gai, które są suszone i mielone. To jedna z tych potraw, które w 2026 roku będą promowane jako superfood ze względu na naturalne pochodzenie wszystkich składników.
W środku znajdziesz bogate nadzienie: pastę z fasoli mung, wiórki kokosowe i odrobinę tłuszczu wieprzowego, który nadaje całości maślaną strukturę. Być może zdziwi Cię fakt, że tradycyjne przygotowanie tych ciastek zajmuje rzemieślnikom nawet kilkanaście godzin. W Polsce szukamy autentyczności w lokalnych piekarniach rzemieślniczych – w Wietnamie to właśnie Ninh Giang jest taką mekką.

Zupa rybna, która zmienia zasady gry
Jeśli myślisz, że jadłeś już najlepszą bún cá (zupę z makaronem ryżowym i rybą), wersja z rybą rô đồng (anabas) z Hải Dương wyprowadzi Cię z błędu. Co ją wyróżnia? Statystyki pokazują, że 85% smaku zupy pochodzi z bulionu, który tutaj gotuje się na szkieletach ryb z dodatkiem imbiru i lokalnych ziół.
Ryba jest najpierw smażona na złoty kolor, co nadaje jej chrupkości, a następnie wrzucana do gorącego wywaru. To idealne śniadanie: lekkie, energetyczne i niezwykle świeże. W polskich realiach, gdzie coraz częściej szukamy alternatyw dla ciężkich zup na mięsie, Bún cá rô đồng mogłoby stać się hitem fit-cateringu.
Kontrowersyjny rarytas: Chả rươi
A teraz coś dla odważnych, co z pewnością zainteresowałoby gwiazdę formatu Hòa Minzy. Chả rươi to omlet z… morskimi wieloszczetami (rươi). Choć brzmi to egzotycznie, jest to danie sezonowe, dostępne tylko przez kilka tygodni w roku, co czyni je niezwykle ekskluzywnym i drogim – ceny za kilogram surowca mogą osiągać równowartość kilkuset złotych.
Mój znajomy szef kuchni zauważył, że smak rươi przypomina połączenie ikry z delikatnym mięsem kraba. W połączeniu z mielonym mięsem, jajkami i skórką mandarynki, tworzy kompozycję smakową, której nie da się podrobić. To właśnie te „dziwne” dania budują najsilniejsze wspomnienia z podróży.
Mały life-hack dla podróżnika
Jeśli kiedykolwiek znajdziesz się w regionie Văn Toàna, pamiętaj: najlepsze jedzenie serwują tam, gdzie siedzą lokalsi na małych, plastikowych stołkach. Brak menu w języku angielskim to zwykle znak, że trafiłeś do kulinarnego raju.
Czy mielibyście odwagę spróbować omletu z rươi, wiedząc, że to najdroższy i najbardziej pożądany przysmak w regionie? A może wolicie bezpieczną słodycz fasolowych ciasteczek?



