Wyobraź sobie, że stoisz w kolejce na mrozie lub w palącym słońcu tylko po to, by przez 15 minut zjeść zupę. Dla przeciętnego Europejczyka brzmi to jak szaleństwo, ale w japońskiej prefekturze Toyama to rytuał przejścia. Ponad 60% japońskich entuzjastów ramen deklaruje, że jakość makaronu jest ważniejsza niż same dodatki, a miejsca, które zaraz poznasz, doprowadziły tę sztukę do perfekcji.
W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do szybkiego lunchu, ale kultura „行列” (gyōretsu), czyli stania w kolejkach, to w Japonii certyfikat najwyższej jakości. Ostatnie zestawienia z lutego 2025 roku pokazują, że nowa fala rzemieślniczych lokali w Toyamie zmienia zasady gry, stawiając na wodę z lodowców i techniki zapożyczone od mistrzów makaronu sōmen.
Woda z wodospadu i tylko jedno danie w menu
W listopadzie 2025 roku w samym sercu miasta Toyama otwarto miejsce, o którym mówi się już w całym kraju: Fukinoha. To nie jest zwykła sieciówka. Właściciele wywodzą się z legendarnej restauracji serwującej Oishi Sōmen, a ich sekret tkwi w wodzie mineralnej z góry Oiwa. Co w tym takiego wyjątkowego?
Wielu kucharzy w Polsce używa filtrowanej wody z kranu, jednak mistrzowie z Toyamy twierdzą, że miękkość wody z topniejących śniegów Alp Japońskich decyduje o tym, czy makaron „pije” bulion, czy go odpycha. W Fukinoha menu jest radykalnie proste: oferują tylko jeden rodzaj ramen. Makaron jest ułożony w misce tak precyzyjnie, że przypomina nitki wodospadu, a dodatki podaje się na oddzielnym talerzu, by nie zaburzyć estetyki samej zupy.
Przy okazji, warto zwrócić uwagę na lokalny lifehack: jeśli zamówisz dokładkę (kaedama), otrzymasz zupełnie inny typ makaronu – cieńszy i bardziej sprężysty. To tak, jakbyś zjadł dwa różne dania w cenie jednego.
Złoty wywar Michelin, który uzależnia
Jeśli szukasz czegoś, co zostało oficjalnie docenione, skieruj się do Tsubomi. To miejsce zdobyło wyróżnienie Bib Gourmand w przewodniku Michelin, co w świecie gastronomii oznacza „najlepszy stosunek jakości do ceny”. Ich flagowe danie to Niboshi Soba – wywar przygotowany z czterech rodzajów suszonych sardynek.

- Złoty bulion: Intensywny, morski aromat, który nie jest gorzki dzięki precyzyjnej temperaturze gotowania.
- Makaron Zakupatsu: To autorska receptura o specyficznej teksturze – jest twardy i „trzaskający” przy ugryzieniu.
- Różowy kwiat: Chashu (pieczona wieprzowina) jest krojona tak cienko i układana w taki sposób, że przypomina pąk kwiatu leżący na tafli zupy.
W moich rozmowach z lokalnymi przewodnikami często słyszę, że Tsubomi to nie tylko jedzenie, ale „gościnność serca”. Właściciel wita każdego gościa osobiście, co przy ogromnych kolejkach i tempie pracy jest niespotykane nawet w najlepszych warszawskich czy krakowskich ramen-yo.
Gdzie jeszcze warto stać w kolejce w 2026 roku?
Toyama to nie tylko dwa lokale. Jeśli masz ochotę na kulinarną pielgrzymkę, eksperci polecają te cztery punkty, które obecnie dominują w rankingach mediów społecznościowych:
- Hajimeya (Uozu): Prawdziwy klasyk stylu Iiekei, gdzie bulion jest tak gęsty, że niemal można go kroić.
- Teshio (Imizu): Miejsce dla fanów soli – ich Shio Ramen to kwintesencja czystości smaku.
- Danchichi (Himi): Restauracja, do której fani zjeżdżają się z całej Japonii, często rezerwując noclegi tylko po to, by być pierwszymi w kolejce.
- Kurinoki i Kikyo: Nowoczesne podejście do tradycji, gdzie eksperymentuje się z fermentowanymi dodatkami.
Możesz pomyśleć: „To tylko zupa”. Ale statystyki nie kłamią – turyści kulinarni wydają obecnie o 25% więcej na autentyczne doświadczenia niż na luksusowe hotele. W dobie fast-foodów, rzemieślniczy ramen z Toyamy jest jak slow-food na sterydach.
Jak przeżyć w kolejce po ramen? Krótki poradnik
Jeśli zdecydujesz się na wizytę w tych kultowych miejscach, pamiętaj o kilku zasadach, których nie znajdziesz w przewodnikach:
- Przyjdź 30 minut przed otwarciem: To „złota godzina”. Jeśli przyjdziesz w porze lunchu, Twój czas oczekiwania wzrośnie do 90 minut.
- Nie rozmawiaj przez telefon: W japońskich ramen-yo panuje kult ciszy i skupienia na smaku. Siorbanie jest mile widziane – oznacza, że Ci smakuje!
- Gotówka to król: Wiele z tych kultowych miejsc wciąż korzysta z automatów biletowych, które przyjmują tylko jeny w gotówce.
A Ty? Czy poświęciłbyś dwie godziny swojego cennego urlopu tylko po to, by spróbować „perfekcyjnej” miski makaronu, czy uważasz, że żadna zupa nie jest warta takiego czekania?



