Większość z nas uważa, że o plackach ziemniaczanych wie już wszystko — w końcu to niemal nasze danie narodowe. Jednak w 2025 roku, gdy szukamy autentyczności i „comfort food” w nowoczesnym wydaniu, warto spojrzeć na zachód, a konkretnie na holenderską prowincję Drenthe. To właśnie tamtejszy przepis rozwiązuje odwieczny problem mdłego smaku ziemniaczanego ciasta.
Zauważyłem, że w Polsce tradycyjnie podajemy placki z cukrem lub gulaszem, ale rzadko wzbogacamy samo ciasto o konkretne, mięsne dodatki. Tymczasem sekret Drentse aardappelpannenkoeken tkwi w jednym, prostym kroku, który całkowicie zmienia teksturę i aromat dania. Nie jest to zwykły placek, a sycący posiłek, który podbił serca użytkowników europejskich portali kulinarnych w ostatnich miesiącach.
Zapomnij o tarciu na grubych oczkach — diabeł tkwi w detalach
Badania trendów konsumenckich z początku 2024 roku wskazują, że aż 68% Polaków chętniej wybiera przepisy retro, które można przygotować w mniej niż 30 minut. Holenderski sposób idealnie wpisuje się w ten nurt, choć wymaga odrobiny precyzji przy przygotowaniu składników. Kluczem jest połączenie ziemniaków z mlekiem i jajkami w sposób, który tworzy niemal aksamitne ciasto.
Co nas zaskoczyło w składzie? To proporcja szynki do ziemniaków. W regionie Drenthe nie jest ona tylko dodatkiem, ale równorzędnym bohaterem dania. Oto czego będziesz potrzebować:
- 500 g ziemniaków (najlepiej mączystych, typu C);
- 200 g surowej szynki (pokrojonej w bardzo cienkie paseczki);
- 75 g cebuli (posiekanej „na piórka”);
- 125 g mąki pszennej;
- 400 ml mleka półtłustego;
- 2 duże jajka;
- Szczypta soli i świeżo mielonego pieprzu.
Dlaczego najpierw smażymy cebulę, a nie dodajemy jej surowej?
Wielu kucharzy amatorów popełnia ten sam błąd: dodaje surową, tartą cebulę bezpośrednio do masy. W mojej praktyce kulinarnej zauważyłem, że cebula wrzucona na patelnię przed połączeniem z ciastem uwalnia naturalne cukry, które karmelizują się podczas właściwego smażenia placków.
Eksperci kulinarni podkreślają, że surowa szynka (typu parmeńska lub szwarcwaldzka) poddana krótkiej obróbce z cebulą staje się chrupiąca i oddaje słony aromat tłuszczu, który idealnie balansuje neutralność ziemniaków. W Polsce możemy użyć lokalnej szynki dojrzewającej, co nada daniu unikalnego, regionalnego charakteru przy cenie około 12-15 zł za porcję.

Krok po kroku: Jak osiągnąć idealną chrupkość?
1. Przygotowanie bazy: Zacznij od posiekania cebuli i pokrojenia szynki. Rozpuść odrobinę masła na patelni i zeszklij cebulę. Po kilku minutach dorzuć szynkę, podsmaż chwilę i zdejmij z ognia. To połączenie musi przestygnąć.
2. Sekretna masa: Ziemniaki obierz i zetrzyj na najdrobniejszych oczkach. W osobnym naczyniu połącz mąkę, jajka i mleko. Wymieszaj to z ziemniakami. Masa powinna być gęsta, ale płynna. Jeśli „stoi w miejscu”, dolej 20-30 ml mleka więcej.
3. Fuzja smaków: Teraz najważniejsze — dodaj podsmażoną cebulę z szynką do ciasta. To właśnie ten moment sprawia, że placki nie potrzebują już żadnych ciężkich sosów.
4. Smażenie: Rozgrzej masło (tradycyjnie Holendrzy używają masła, nie oleju!) i smaż placki jak klasyczne naleśniki. Gdy góra stanie się matowa i sucha, to znak, że czas na obrót na drugą stronę.
Triki profesjonalistów: Co zrobić, żeby placki nie piły tłuszczu?
Istnieje pewna technika, o której rzadko piszą podręczniki. Według szefów kuchni specjalizujących się w kuchni północnoeuropejskiej, kluczowa jest temperatura mleka. Dodanie mleka prosto z lodówki może sprawić, że skrobia w ziemniakach nie zwiąże się odpowiednio, co skutkuje „gumowatą” strukturą.
Być może zastanawiasz się, czy szynka nie sprawi, że danie będzie zbyt słone? Właśnie dlatego w liście składników sól pojawia się tylko jako „szczypta”. Naturalna sól z dojrzewającej wędliny wystarczy, by podkreślić smak całości. W 2025 roku ograniczanie sodu w diecie jest jednym z głównych zaleceń dietetyków, a ten przepis pozwala zachować intensywny smak bez nadmiaru czystej soli.
Być może warto następnym razem zastąpić klasyczną kolację tym holenderskim klasykiem? Czy w Twoim domu placki ziemniaczane też muszą być wyłącznie na słono, czy jednak tradycja z cukrem i śmietaną wygrywa?



