Większość z nas popełnia ten sam błąd przy patelni: wrzucamy ziemniaki na gorący tłuszcz i czekamy, aż staną się chrupiące. To najkrótsza droga do suchego i twardego dania, które tylko udaje prawdziwy hiszpański przysmak. Fray Ángel, franciszkanin, którego kulinarne porady na YouTube śledzi już ponad 419 000 subskrybentów, twierdzi jasno: ziemniaków nie wolno smażyć.
Sekret tkwi w temperaturze, a nie w czasie
Zauważyłem, że w Polsce coraz częściej szukamy autentycznych smaków Południa, ale rzadko kto zwraca uwagę na technikę zwaną confit. Fray Ángel, gotujący w klasztorze Santo Espíritu del Monte, przypomina o złotej zasadzie swojej matki. Ziemniaki muszą być „gotowane” w oliwie, a nie smażone na złoty kolor.
Kiedy smażymy na wysokim ogniu, woda z wnętrza warzywa błyskawicznie paruje, zostawiając twardą skorupkę. Przy konfitowaniu, czyli powolnym kąpaniu w oliwie, która ledwo „mruga” (delikatnie bąbelkuje), ziemniak zachowuje całą wilgoć. Wynik? Maślana konsystencja, która dosłownie rozpływa się w ustach. Co ciekawe, badania rynku z 2024 roku wskazują, że aż 68% domowych kucharzy przegrzewa tłuszcz, niszcząc strukturę tradycyjnych dań warzywnych.
Dlaczego dwie cebule to absolutne minimum?
Choć Hiszpania od dekad jest podzielona w kwestii „z cebulą czy bez”, zakonnik nie pozostawia złudzeń. Dla niego tortilla bez cebuli nie istnieje. Ale jest pewien haczyk, o którym wielu zapomina: cebulę wrzucamy do oleju pierwszą.

- Musi być „dobrze wysmażona”, ale pod żadnym względem nie chrupiąca.
- Dzięki temu oddaje naturalną słodycz, która balansuje smak jajek.
- Krojenie w cienkie plasterki, a nie w kostkę, tworzy efekt „ciasta francuskiego” wewnątrz gotowego dania.
Według ekspertów kulinarnych, to właśnie te cienkie warstwy ziemniaków i cebuli sprawiają, że tortilla trzyma fason, pozostając jednocześnie kremową środku. W mojej praktyce kuchennej sprawdziłem to wielokrotnie – kostka zawsze wypada gorzej.
Zasada „gorącego na zimne” – klucz do kremowości
To tutaj 90% osób popełnia błąd, który kosztuje ich idealną teksturę. Fray Ángel zdradził trik, który brzmi nielogicznie: gorące, dopiero co odcedzone ziemniaki wrzucamy prosto do miski z surowymi jajkami.
„Jajko ścina się już w temperaturze powyżej 60 stopni” – tłumaczy zakonnik. Dzięki ciepłu ziemniaków, masa jajeczna zaczyna powoli gęstnieć jeszcze przed powrotem na patelnię. Zamiast płynnego jajka otrzymujemy strukturę przypominającą krem cukierniczy. To bezpieczniejsza i smaczniejsza alternatwa dla modnych ostatnio „płynnych” tortilli, które mogą być siedliskiem bakterii, jeśli jajko nie zostało poddane odpowiedniej obróbce cieplnej.
Trzy zasady świętej patelni:
- Nigdy nie używaj miksera: Jajka rozbijamy widelcem. Piana z miksera to wróg numer jeden idealnej tortilli.
- Patelnia jest nietykalna: Fray Ángel ma jedną, konkretną patelnię tylko do jajek. „Mógłbym za nią zabić” – żartuje, podkreślając, że powłoka nie może mieć ani jednej rysy.
- Olej można odzyskać: Ponieważ nie przegrzewamy tłuszczu podczas konfitowania, oliwa pozostaje czysta i można jej użyć ponownie do kolejnego dania.
Czy tradycja wygra z nowoczesnością?
Historia tortilli sięga XIX wieku, kiedy to generał Zumalacárregui szukał taniego sposobu na wykarmienie wojska. Dziś, w dobie inflacji i rosnących cen żywności w Polsce (gdzie ceny ziemniaków w 2025 roku potrafią zaskoczyć), filozofia zakonnika – „robić dużo z niczego” – nabiera nowego znaczenia. To nie jest tylko przepis, to lekcja szacunku do produktu.
A Ty jak przygotowujesz swoje dania z jajek? Czy odważysz się zrezygnować z chrupiących ziemniaków na rzecz klasztornej metody konfitowania? Daj znać w komentarzach, czy w Twoim domu tortilla musi mieć cebulę!



