Dlaczego doświadczeni kierowcy montują pod maską to małe urządzenie z Lidla

Dlaczego doświadczeni kierowcy montują pod maską to małe urządzenie z Lidla

Wyobraź sobie taką sytuację: rano spieszysz się do pracy, wsiadasz do auta, przekręcasz kluczyk i… nic. Pod maską czeka na Ciebie widok zmasakrowanych kabli i izolacji. W Polsce straty powodowane przez kuny idą co roku w miliony złotych, a jeden taki „gość” potrafi unieruchomić nawet najnowszy samochód w kilka minut. Dlatego informacja o gadżecie za 43 złote (10 euro) z Lidla wywołała takie poruszenie.

Problem, który dotyczy niemal każdego właściciela domu

Statystyki są bezlitosne. Według danych towarzystw ubezpieczeniowych, liczba szkód komunikacyjnych spowodowanych przez gryzonie w Europie Środkowej wzrosła w ciągu ostatnich dwóch lat o blisko 15%. Kuny nie wybierają – przyciąga je ciepło stygnącego silnika i zapach niektórych komponentów wykonanych z ekologicznych tworzyw na bazie soi. Sam kiedyś zignorowałem pierwsze ślady łapek na obudowie filtra powietrza. Tydzień później płaciłem 600 zł za wymianę przewodów wysokiego napięcia.

W tym tygodniu w Lidlu (zarówno online, jak i stacjonarnie) pojawił się odstraszacz kun marki Ultimate Speed. To proste urządzenie za ułamek ceny profesjonalnego serwisu może być najtańszą polisą ubezpieczeniową dla Twojego auta.

Jak działa „odstraszacz z Lidla”? To nie tylko dźwięk

Urządzenie Ultimate Speed wykorzystuje strategię „podwójnego uderzenia”. Większość tanich modeli opiera się tylko na dźwięku, ale tutaj mamy coś więcej:

  • Zmienna częstotliwość ultradźwięków (18–36 kHz): To kluczowe. Gryzonie szybko przyzwyczajają się do stałego tonu. Ten model emituje dźwięki w interwałach, co sprawia, że zwierzę nie czuje się bezpiecznie.
  • Zintegrowane światło błyskowe: Kuny to zwierzęta nocne o bardzo czułym wzroku. Nagły błysk w ciemnym garażu lub pod maską działa na nie paraliżująco.
  • Czujnik wibracji: Urządzenie wie, kiedy jedziesz. Przechodzi w tryb czuwania, gdy silnik pracuje, i aktywuje się automatycznie po zaparkowaniu.

Moja rada: Jeśli zdecydujesz się na montaż pod maską, wybierz miejsce, które nie sąsiaduje bezpośrednio z najgorętszymi elementami silnika, jak kolektor wydechowy. Urządzenie jest odporne na zachlapania, ale nie na ekstremalny żar.

Dlaczego doświadczeni kierowcy montują pod maską to małe urządzenie z Lidla - image 1

Moje dwuletnie doświadczenie: czy to naprawdę działa?

Korzystam z podobnych urządzeń od dwóch lat. Wcześniej regularnie budziły mnie nocne harce na poddaszu, a na silniku znajdowałem resztki pożywienia zostawione przez kuny. Od momentu instalacji mam święty spokój. Ale jest jeden szczegół, o którym producenci rzadko wspominają.

Chodzi o słyszalność. Choć marketingowo twierdzi się, że ultradźwięki są niesłyszalne dla ludzi, rzeczywistość bywa inna. Jako osoba o wciąż dość czułym słuchu, wyraźnie słyszę delikatne „cykanie” odstraszacza na poddaszu, gdy stoję bezpośrednio pod wyłazem. Nie jest to uciążliwe w innych pokojach, ale warto o tym pamiętać, jeśli masz w domu wyjątkowo wrażliwe zwierzęta, jak psy czy koty.

Co mówią eksperci?

Badania behawioralne wskazują, że 110 dB (tyle generuje gadżet z Lidla) to dla małego gryzonia odpowiednik startującego odrzutowca. Jednak specjaliści z branży DDD (dezynfekcja, dezynsekcja, deratyzacja) przypominają: jeśli kuna już u Ciebie była, koniecznie umyj silnik. Zwierzęta te zostawiają ślady zapachowe, które działają na inne osobniki jak zaproszenie na walkę o terytorium. Bez usunięcia zapachu, nawet najlepszy odstraszacz może mieć trudne zadanie.

Alternatywy i triki z polskich forów

W Polsce popularne są „domowe sposoby”, jak kostki toaletowe pod maską czy sierść psa w woreczku. Czy działają? W moim przypadku okazały się skuteczne tylko na kilka dni. Kuny to inteligentne drapieżniki – szybko orientują się, że zapach lawendy nie stanowi dla nich zagrożenia fizycznego.

Inną metodą, stosowaną przez wielu kierowców na wsiach, jest parkowanie na… siatce ogrodzeniowej. Kuny nienawidzą stąpać po uginającym się drucie. Jest to jednak rozwiązanie mało estetyczne i niepraktyczne w mieście.

Werdykt: Czy warto wydać te 10 euro?

Za około 43 złote otrzymujemy urządzenie, które oferuje trzy sposoby zasilania (baterie AA, akumulator samochodowy lub USB-A). To niespotykana elastyczność w tej cenie. Konkurencyjne modele na popularnych platformach aukcyjnych kosztują zazwyczaj od 60 do 120 zł.

Zalety, których nie kupisz gdzie indziej:

  • Możliwość montażu na strychu, w piwnicy lub w aucie.
  • Brak konieczności prowadzenia skomplikowanej instalacji elektrycznej.
  • Niski pobór prądu.

A Ty jakie masz doświadczenia z „nieproszonymi gośćmi” w swoim domu lub samochodzie? Czy technologia rzeczywiście wygrywa z naturą, czy może masz swój sprawdzony sposób, o którym nikt jeszcze nie słyszał?

Przewijanie do góry