Kiedy z Michałem odbieraliśmy klucze do naszego wymarzonego „M”, czułam, że świat leży u naszych stóp. Nie wiedziałam wtedy, że wraz z aktem notarialnym otrzymujemy „pakiet doradczy” od teściów, który o mało nie zniszczył naszego małżeństwa. Zatrudnienie rodziny do remontu miało być oszczędnością, a stało się finansową i emocjonalną pułapką.
„W rodzinie zawsze pewniej” – pułapka, w którą wpada co trzeci Polak
Wszystko zaczęło się przy niedzielnym obiedzie. Danuta, moja teściowa, z triumfalnym uśmiechem oznajmiła, że jej zięć Krzysiek „wchodzi na budowę” od poniedziałku. Nie było pytań, nie było sprawdzania portfolio. Z najnowszych raportów rynkowych wynika, że w Polsce aż 34% zleceń remontowych wciąż odbywa się w szarej strefie lub „po znajomości”, co drastycznie utrudnia późniejsze dochodzenie roszczeń.
Mój mąż skinął głową, a każda moja próba sprzeciwu była kwitowana krótkim: „Przecież to rodzina, policzy taniej”. To właśnie to „taniej” kosztowało nas finalnie o 40% więcej niż rynkowa wycena profesjonalnej ekipy z Warszawy.
Dlaczego odradzam remonty ze szwagrem:
- Brak profesjonalnych narzędzi: Krzysiek twierdził, że „w starym budownictwie idealnie się nie da”, ignorując fakt, że laserowa poziomica to dziś standard, a nie luksus.
- Rozmyta odpowiedzialność: Zwrócenie uwagi na krzywe płytki w łazience zostało odebrane jako „atak na rodzinę”.
- Ukryte koszty: Ciągłe dopłaty za „nieprzewidziane prace”, które w profesjonalnym kosztorysie są uwzględnione w marginesie błędu.
Gdy pękają rury i małżeńska cierpliwość
Miesiąc po terminie, zamiast parapetówki, mieliśmy w salonie worki z zaprawą i cieknącą instalację pod umywalką. Eksperci z branży budowlanej podkreślają, że błędy w instalacjach wodno-kanalizacyjnych to najczęstsza przyczyna kosztownych poprawek, które mogą wynieść nawet 15 000 zł dodatkowych wydatków.
Woda sącząca się po świeżo położonych płytkach była symbolem naszego związku. Michał milczał, rozdarty między lojalnością wobec matki a bezpieczeństwem naszego domu. Byłam bliska załamania, gdy teściowa stwierdziła, że „szukamy dziury w całym”, a Krzysiek jest „zdruzgotany naszą niewdzięcznością”.

Jak profesjonaliści rozwiązują takie problemy?
Współczesna praktyka inżynierska w 2025 roku sugeruje prosty test: jeśli wykonawca na Twoją uwagę odpowiada „będzie dobrze”, zamiast pokazać pomiar na narzędziach – podziękuj mu natychmiast. Sentymenty na budowie to najkrótsza droga do bankructwa.
Moment, w którym postawiliśmy granicę
Musieliśmy podjąć najtrudniejszą decyzję: zerwać umowę ze szwagrem. To nie była tylko kwestia pieniędzy. To była walka o naszą autonomię. Kiedy zapłaciliśmy Krzyśkowi za wykonaną część prac i pożegnaliśmy go, telefon od teściowej niemal eksplodował. „Rozbijacie rodzinę przez kilka płytek!” – usłyszeliśmy.
A jak wygląda sytuacja na polskim rynku w 2026 roku? Świadomość prawna młodych inwestorów rośnie. Coraz więcej osób decyduje się na umowy o roboty budowlane nawet przy małych remontach, co chroni obie strony. My tej ochrony nie mieliśmy.
Praktyczne rady, jak uniknąć mojej historii:
- Zawsze spisuj umowę, nawet jeśli wykonawcą jest Twój brat lub szwagier.
- Wymagaj szczegółowego harmonogramu prac z wpisanymi karami umownymi za opóźnienia.
- Korzystaj z niezależnego nadzoru – czasem warto zapłacić 500 zł fachowcowi, by ocenił stan prac raz w tygodniu.
Nowy początek i gorzka lekcja samodzielności
Nowa ekipa naprawiła wszystko w dwa tygodnie. Płytki są proste, rury szczelne, a ściany gładkie. Cena? Zapłaciliśmy dwa razy – raz Krzyśkowi za „starania” i drugi raz fachowcom za poprawki. Finansowo to był dramat, ale mentalnie? To była najlepsza inwestycja w nasz związek.
Michał w końcu zrozumiał, że nasz dom to nie jest „rodzinny projekt”, lecz nasza wspólna, intymna przestrzeń. Teściowa do dziś patrzy na mnie z rezerwą podczas świąt, ale między mną a mężem w końcu panuje zgoda. Wybraliśmy siebie, a nie święty spokój rodziców.
Czy warto ryzykować relacje rodzinne dla oszczędności przy remoncie, czy lepiej od razu postawić na profesjonalistów? Czekam na Wasze historie w komentarzach – czy Wy też kiedyś „stoczyliście bój” ze szwagrem-fachowcem?



