Twój dom może dosłownie „wyjadać” pieniądze z portfela przez nieszczelne okna i zimne ściany, a Ty nawet o tym nie wiesz. W holenderskim Heerlen ruszył właśnie program, który zmienia zasady gry dla właścicieli nieruchomości o niskim standardzie energetycznym. Jeśli mieszkasz w dzielnicy Eikenderveld, możesz liczyć na wsparcie, o którym inni mogą tylko pomarzyć.
300 domów na celowniku: czy Twój jest na liście?
To nie jest kolejna ogólna obietnica, ale konkretny plan operacyjny. Miasto wytypowało około 300 budynków w Eikenderveld, które kwalifikują się do natychmiastowej modernizacji. Najciekawsze jest to, że program nie jest skierowany do luksusowych willi, ale do osób, które realnie odczuwają skutki wysokich rachunków.
Z mojego doświadczenia wynika, że kluczowe są tu dwa parametry, o których wielu zapomina sprawdzić. Aby otrzymać pomoc, Twój dom musi posiadać:
- Klasę energetyczną od D do G (czyli te najbardziej „energochłonne”).
- Wartość rynkową (WOZ-waarde) nieprzekraczającą 305 000 euro.
W Polsce sytuacja wygląda nieco inaczej, gdzie programy takie jak „Czyste Powietrze” skupiają się głównie na wymianie pieców, ale holenderskie podejście idzie o krok dalej. Tutaj gmina nie tylko daje pieniądze, ale dosłownie „bierze właściciela za rękę” przez cały proces remontu.
Wilgoć i pleśń: ciche zagrożenie z przedwojennych murów
Dzielnica Eikenderveld, a szczególnie tzw. Spoorkolonie, to budynki z duszą, budowane jeszcze przed II wojną światową. Niestety, urok starej cegły często idzie w parze z problemem wilgoci i pleśni. Badania wykazują, że życie w zawilgoconym domu zwiększa ryzyko problemów z układem oddechowym aż o 40%.
Co zaskoczyło mnie najbardziej w tej inicjatywie: gmina nie proponuje tylko paneli fotowoltaicznych. Skupiają się na absolutnej podstawie, o której specjaliści mówią „Trias Energetica”:

- Izolacja dachu i podłóg (zatrzymanie ciepła tam, gdzie ucieka go najwięcej).
- Wymiana szyb na nowoczesne pakiety izolacyjne.
- Systemy wentylacji, które eliminują grzyba bez wychładzania wnętrza.
Miliony euro na „białe domy” i nie tylko
Heerlen dysponuje ogromnym budżetem z Narodowego Funduszu Mieszkalnictwa. Sukces pierwszej fazy projektu w Vrieheide, gdzie modernizowano słynne „białe domy”, pokazał, że kompleksowe wsparcie jest jedyną drogą. W 2025 roku standardem staje się tzw. „unburdening” – urzędnicy zajmują się dokumentacją, a Ty cieszysz się z efektów.
Według danych rynkowych z 2024 roku, domy po termomodernizacji zyskują na wartości średnio o 12-15%. To nie tylko oszczędność na gazie, ale realny wzrost Twojego majątku. Być może zauważyliście, że w polskich miastach rewitalizacja kamienic rzadko obejmuje prywatne wnętrza – Heerlen pokazuje, że można to zrobić wspólnie z mieszkańcami.
Jak to wygląda w praktyce?
Zamiast ton papierów, zaczyna się od zwykłej rozmowy. Organizacje sąsiedzkie pukają do drzwi, by porozmawiać o potrzebach. Dopiero potem ekspert ocenia, co w danej nieruchomości jest możliwe do wykonania. Po Eikenderveld przyjdzie czas na kolejne dzielnice: Beersdal i Schaesbergerveld.
Moim zdaniem, to najlepszy moment na działanie. Ceny materiałów budowlanych po skoku w 2023 roku zaczęły się stabilizować, a dotacje są obecnie na rekordowym poziomie. Czekanie na „lepsze czasy” może oznaczać przegapienie momentu, w którym budżet miejski zostanie wyczerpany.
Praktyczna rada dla każdego właściciela
Nawet jeśli nie mieszkasz w Heerlen, sprawdź swój certyfikat energetyczny. Często prosta zmiana nawyków wentylacyjnych w połączeniu z izolacją punktową (np. specjalne folie za grzejnikami) pozwala zaoszczędzić do 500 euro rocznie. Ale jeśli masz szansę na pełne dofinansowanie – nie zwlekaj ani dnia.
A Ty, co uważasz za największą przeszkodę w dociepleniu swojego domu: brak funduszy czy skomplikowane formalności?



