Dlaczego ta kobieta trzyma 3000 roślin w swoim domu

Dlaczego ta kobieta trzyma 3000 roślin w swoim domu

Większość z nas walczy o życie jednej paprotki na parapecie, podczas gdy Kothapalli Sudha stworzyła w swoim domu żywą dżunglę, która przeczy prawom logiki. W czasach, gdy 70% mieszkańców miast deklaruje chroniczne zmęczenie błękitnym światłem ekranów, jej rozwiązanie wydaje się radykalne, ale i niezwykle skuteczne. To nie jest zwykłe hobby – to dziesięcioletni eksperyment nad tym, jak natura zmienia naszą psychikę.

Ogród, który „pije” osiem godzin dziennie

Kiedy w 2016 roku Sudha budowała swój dom, nie myślała o kolorze kafelków czy nowoczesnych meblach. Już na etapie fundamentów zaplanowała system, który pozwoliłby jej na utrzymanie ponad tysiąca gatunków roślin. Dziś jej kolekcja liczy 3000 okazów, które zajmują niemal każdy centymetr kwadratowy – od tarasu na dachu po wnętrze salonu.

Co sprawia, że żadna z tych roślin nie choruje? Sekret tkwi w naukowym podejściu do podłoża:

  • Mieszanka „idealna”: Sudha stosuje precyzyjne proporcje czerwonej ziemi, kokosowego włókna (kokopit) oraz biohumusu z dżdżownic.
  • Upcykling z duszą: Zamiast plastikowych doniczek, używa starych mosiężnych naczyń, co w Polsce staje się coraz popularniejszym trendem w stylu vintage eco.
  • Zarządzanie cieniem: Każda roślina ma przypisane miejsce na podstawie kąta padania promieni słonecznych w 2025 roku, co jest kluczowe przy zmiennych warunkach klimatycznych.

Sposób na „cyfrowy detoks” bez wyjeżdżania w Bieszczady

Sudha spędza około ośmiu godzin dziennie przy swoich roślinach. W dobie powszechnej pracy zdalnej i przebodźcowania, takie zajęcie działa jak najlepsza terapia. Według ostatnich badań z 2024 roku, kontakt z ziemią i mikroorganizmami glebowymi (Mycobacterium vaccae) działa na ludzki mózg podobnie jak leki przeciwdepresyjne, stymulując produkcję serotoniny.

Dlaczego ta kobieta trzyma 3000 roślin w swoim domu - image 1

„Relacja z roślinami uczy delikatności i cierpliwości, której brakuje nam w świecie zdominowanym przez media społecznościowe” – zauważa właścicielka ogrodu. W jej domu rośliny nie są tylko tłem; one „wiszą” nad portretami przodków jak żywe girlandy, a system nawadniania jest tak dopracowany, że na podłogę nie spada ani jedna kropla wody.

Praktyczny trik: Jak zacząć, nie mając ręki do kwiatów?

Wielu Polaków, odwiedzając centra ogrodnicze takie jak Leroy Merlin czy lokalne giełdy kwiatowe, popełnia ten sam błąd: kupuje roślinę, bo „ładnie wygląda”. Sudha radzi inaczej. W swoim ogrodzie posiada sekcję warzywną, która zapewnia jej rodzinie samowystarczalność.

W mojej praktyce zauważyłem, że najskuteczniejszą metodą na „niezabicie” rośliny jest zasada gąbki. Podobnie jak Sudha wykorzystuje porowate materiały w swoich mosiężnych naczyniach, położenie naturalnej gąbki na dnie doniczki zatrzymuje wilgoć i doprowadza powietrze do korzeni, co zapobiega gniciu – problemowi, z którym boryka się 90% początkujących hodowców.

Dom jako żywa wystawa

Dla studentów botaniki dom Sudhy to żywe laboratorium. Znajdują się tam rzadkie gatunki sprowadzone z najdalszych zakątków świata, które czują się tu lepiej niż w ogrodach botanicznych. Co ciekawe, właścicielka nigdy nie sprzedaje swoich roślin – zamiast tego rozdaje sadzonki gościom i sąsiadom, promując kulturę dzielenia się zielenią.

Być może w 2026 roku, gdy tempo życia jeszcze bardziej przyspieszy, to właśnie takie „domowe sanktuaria” staną się naszą główną linią obrony przed stresem. Sudha udowodniła, że można stworzyć własny raj nawet tam, gdzie teoretycznie nie ma na to miejsca.

A Ty? Ile roślin musiałoby pojawić się w Twoim salonie, abyś w końcu poczuł prawdziwy spokój i odłożył telefon choć na godzinę?

Przewijanie do góry