Planowanie długiego weekendu to zazwyczaj walka o budżet, ale tym razem tajwańskie sieci FamilyMart i 7-Eleven postanowiły zagrać va banque. Zamiast standardowych zniżek, uderzyły w emocje i… upał. Kto by pomyślał, że lody za równowartość kilkudziesięciu groszy staną się głównym punktem programu podróży po wyspie?
W mojej praktyce redakcyjnej rzadko widuję tak agresywną walkę o klienta w sektorze convenience. Od 26 lutego do 1 marca Tajwan zamienił się w arenę „wojny na lody”. Dlaczego to jest ważne dla nas? Bo pokazuje, jak nowoczesny handel potrafi sterować tłumem za pomocą jednego, konkretnego produktu.
Strategia 5 dolarów: Jak FamilyMart przejął kolejki
Największym zaskoczeniem jest oferta FamilyMart. Podczas gdy większość sklepów oferuje „drugi produkt za pół ceny”, oni poszli o krok dalej. Druga porcja kultowych lodów włoskich kosztuje zaledwie 5 TWD (około 60 groszy). To praktycznie model „kup jeden, drugi dostaniesz gratis”, ale z psychologicznym haczykiem.
- Smaki premium: Promocja obejmuje lody o smaku czekolady „Zei Ze” oraz melona z Hokkaido.
- Ramy czasowe: Akcja startuje 26 lutego i kończy się równo z wygaśnięciem weekendowej fali wyjazdów.
- Produkty towarzyszące: Od 27 lutego do listy dołączają makarony ramen Nongshim oraz woda mineralna w systemie 1+1.
Zauważyłem, że takie podejście generuje ogromny ruch organiczny. Ludzie wchodzą po lody, a wychodzą z pełnym koszykiem prowiantu na drogę. Statystyki pokazują, że 68% klientów zwabionych tak niską ceną jednego produktu, dokonuje dodatkowych zakupów o wartości przekraczającej standardowy paragon.
Odpowiedź 7-Eleven: Cyfrowa walka o lojalność
Największy konkurent nie został dłużny. 7-Eleven również wprowadziło lody za 5 dolarów od 27 lutego, ale ich prawdziwa siła tkwi w aplikacji OPENPOINT. Tam lody Slurpee (u nas znane jako mrożone napoje) są dostępne w pakiecie „kup 8, otrzymaj 8 gratis”.

To interesujący ruch – podczas gdy FamilyMart stawia na klienta „z ulicy”, 7-Eleven buduje bazę użytkowników cyfrowych. Tylko 10 000 zestawów zostało udostępnionych w tej formie, co wywołało efekt „FOMO” (strach przed przegapieniem okazji) wśród młodszych konsumentów.
Na co warto zwrócić uwagę? (Mój subiektywny ranking)
- Ramen Nongshim: Cena spadła z 49 TWD do 25 TWD – to realna oszczędność dla studentów i podróżników.
- Napoje gazowane: Coca-Cola Fiber+ i Fanta są w systemie 1+1, co przy lokalnej wilgotności powietrza jest wybawieniem.
- Lody Slurpee: Druga duża szklanka za 10 TWD to obecnie najtańszy sposób na ochłodzenie w regionach południowych.
Nie tylko zakupy, czyli co jeszcze dzieje się na Tajwanie
Ale Tajwan w 2025/2026 to nie tylko lody. Podczas gdy turyści oblegają sklepy, w polityce i biznesie wrze. TSMC po raz dziesiąty z rzędu zostało liderem wniosków patentowych, a prezydent Lai Ching-te ujawnił swoje oszczędności, co stało się tematem numer jeden w lokalnych mediach społecznościowych.
Co ciekawe, mimo że gospodarka wydaje się stabilna, koszty życia rosną o około 4% rocznie, co sprawia, że takie akcje promocyjne w sieciach typu convenience nie są już tylko miłym dodatkiem, ale elementem strategii przeżycia dla wielu gospodarstw domowych. W Polsce rzadko widzimy tak drastyczne przeceny produktów impulsowych, u nas dominuje raczej polityka „wielosztuk”.
Jak kupować, żeby nie przepłacić?
Jeśli planujesz zakupy w tym okresie, pamiętaj o jednej zasadzie: druga wave promocji w FamilyMart startuje dzień później niż lody (27 lutego). Najlepiej więc zaczekać te 24 godziny, by zrobić kompleksowe zaopatrzenie na cały wyjazd w jednej transakcji. Bywa, że produkty promocyjne znikają z półek w ciągu pierwszych dwóch godzin od otwarcia.
A Wy co sądzicie o takich akcjach? Czy lody za 60 groszy to realna korzyść, czy tylko sprytna pułapka marketingowa, która zmusza nas do stania w gigantycznych kolejkach? Dajcie znać w komentarzach!



