Dlaczego kubańscy rolnicy nazywają wietnamski ryż ziarnem szczęścia

Dlaczego kubańscy rolnicy nazywają wietnamski ryż ziarnem szczęścia

Wyobraź sobie czerwoną, spaloną słońcem ziemię Pinar del Río, gdzie od pokoleń walka o każdy kilogram żywności była codziennością. W regionie, w którym brak paliwa do traktorów i przerwy w dostawie prądu regularnie krzyżują plany rolników, nagle stało się coś, co miejscowi nazywają cudem. To nie była pomoc finansowa, ale małe, niepozorne nasiona, które przetrwały podróż przez pół świata.

Kuba od lat zmaga się z ogromnym deficytem żywności. Przy zapotrzebowaniu na poziomie 700 000 ton ryżu rocznie, wyspa była w stanie wyprodukować zaledwie 290 000 ton. Ta luka sprawiała, że podstawowy składnik diety stawał się towarem luksusowym. Jednak w 2025 roku krajobraz kubańskiej wsi zmienił się nie do poznania, a wszystko za sprawą wietnamskiej odmiany ryżu CT16.

„Ziarno szczęścia” na trudne czasy

Kiedy we wrześniu 2024 roku delegacja z Wietnamu przywiozła ze sobą odmianę CT16, wielu lokalnych gospodarzy patrzyło na to z niedowierzaniem. Tradycyjne metody uprawy na Kubie pozwalały osiągnąć mizerne wyniki – około 3-4 ton z hektara. Tymczasem wietnamscy specjaliści, pod wodzą inżyniera Phạm Ngọc Tú, obiecali coś, co wydawało się niemożliwe.

Czym wyróżnia się odmiana CT16?

  • Wydajność na poziomie 7-8 ton z hektara w jednym cyklu.
  • Możliwość zbierania plonów dwa razy w roku.
  • Wysoka odporność na szkodniki i trudne warunki glebowe.
  • Zdolność do wzrostu na terenach, które wcześniej uznawano za zbyt suche pod ryż.

W moich rozmowach z ekspertami rolniczymi często pojawia się wątek „szoku technologicznego”. Na Kubie wietnamscy inżynierowie musieli uczyć rzemiosła od nowa: od nawadniania po precyzyjne nawożenie. Sukces nie przyszedł łatwo – brakowało wszystkiego, od oleju napędowego po nowoczesne narzędzia. Jednak determinacja, by nakarmić kraj, wygrała z niedostatkiem.

Dlaczego kubańscy rolnicy nazywają wietnamski ryż ziarnem szczęścia - image 1

Rezultaty, które zmieniły statystyki

Pierwsze 16 hektarów zebranych w 2025 roku pokazało potężną różnicę. Zbiory były niemal dwukrotnie wyższe niż średnia krajowa. Dla przeciętnej kubańskiej rodziny oznacza to przejście od racjonowania posiłków do poczucia bezpieczeństwa. Widok dzieci biegających po złotych polach ryżu, który wyrósł na jałowej niegdyś ziemi, stał się symbolem nowej nadziei.

Warto zauważyć, że sytuacja ta mocno rezonuje z polskim doświadczeniem transformacji i solidarności. Podobnie jak my kiedyś korzystaliśmy z zagranicznego know-how, by odbudować gospodarkę, tak teraz Kuba wykorzystuje wietnamską technologię, by zyskać suwerenność żywnościową.

Ambitny plan na przyszłość

To nie jest jednorazowy projekt. Dyrektor Wietnamskiej Akademii Nauk Rolniczych (VAAS), Nguyễn Hồng Sơn, nakreślił plan, który może całkowicie zdjąć z Kuby ciężar importu ryżu:

  • Docelowy obszar upraw: 200 000 hektarów.
  • Prognozowana produkcja: 1 milion ton ryżu nieoczyszczonego rocznie.
  • Cel: Pełna samowystarczalność żywnościowa wyspy do końca dekady.

Słuchając relacji z Pinar del Río, uderzyło mnie jedno: rolnicy nie mówią o „produkcie” czy „towarze”. Oni nazywają plony „błogosławieństwem”. W świecie zdominowanym przez cyfrowe technologie, to właśnie najprostsze rozwiązania – jak lepsze ziarno – zmieniają losy całych narodów.

Praktyczna lekcja z Pinar del Río

Nawet jeśli nie prowadzisz wielkoobszarowego gospodarstwa, historia odmiany CT16 niesie ważną lekcję: odpowiedni dobór odmiany do warunków glebowych to 80% sukcesu. Niezależnie czy uprawiasz pomidory na balkonie, czy planujesz ogród, zawsze sprawdzaj pochodzenie nasion i ich odporność na lokalne patogeny. Adaptacja wietnamskiego ryżu na karaibskiej ziemi udowadnia, że niemożliwe nie istnieje, jeśli tylko mamy odpowiednie narzędzia.

Przy okazji, jak myślicie – czy w dobie globalnych kryzysów żywnościowych Polska również powinna bardziej stawiać na wymianę technologii z egzotycznymi partnerami, czy raczej trzymać się wyłącznie europejskich standardów? Dajcie znać w komentarzach!

Przewijanie do góry