Pączek to klasyka, ale to chrupiące ptysie z kremem, znane w Japonii jako shu-kuri-mu, stały się nowym symbolem luksusu w sercu Tokio. Nihonbashi, kojarzone dotąd głównie z eleganckimi biurowcami i bankami, skrywa tajemnicę, o której wiedzą tylko najwięksi smakosze. Według ostatnich trendów z lat 2025–2026, rzemieślnicze cukiernie wypierają masową produkcję, a klienci są gotowi czekać godzinami na jeden, idealny wypiek.
W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do tradycyjnych ptysiów z bitą śmietaną, które znajdziemy w niemal każdej cukierni od Warszawy po Kraków. Jednak to, co dzieje się w Nihonbashi, to zupełnie inny poziom kulinarnej inżynierii. Statystyki pokazują, że 82% turystów kulinarnych w Tokio szuka teraz lokalnych „ukrytych perełek” zamiast znanych sieciówek, co sprawiło, że małe pracownie stały się najbardziej pożądanymi adresami w mieście.
Francuska precyzja w sercu japońskiego biznesu
Jednym z najbardziej fascynujących miejsc jest cukiernia Hiromi & Co. Znajduje się ona zaledwie trzy minuty spacerem od stacji Kodenmacho, ukryta w cichej uliczce, z dala od zgiełku głównych arterii. To miejsce udowadnia, że pasja potrafi całkowicie zmienić życie. Właścicielka, Hiromi Koyama, przez lata pracowała w korporacji, by w końcu porzucić stabilne biuro dla sztuki cukierniczej w Paryżu.
Co wyróżnia jej wypieki? W branży cukierniczej mówi się, że sekret tkwi w chrupiącej teksturze. W Hiromi & Co. do ciasta używa się mąki z pełnego ziarna prosto z Hokkaido, a wierzch pokrywa się specjalną warstwą kruchego ciasta sabled. Efekt? Zaskakująco mocna, chrupiąca skorupka, która stanowi idealny kontrast dla delikatnego wnętrza.

Zasada „brak wolnych miejsc”: Jak zdobyć ten wymarzony deser?
Warto zwrócić uwagę na nietypowy harmonogram tego miejsca. Cukiernia jest otwarta tylko przez trzy dni w tygodniu: w czwartki, piątki i soboty. To celowy zabieg, który w świecie gastronomii nazywa się „strategią niedoboru”. Dzięki temu masz pewność, że każdy pyszny ptyś został przygotowany z najwyższą starannością, a nie na masową skalę.
- Wnętrze pełne niespodzianek: Zamiast zwykłego kremu, znajdziesz tam gęstą masę z japońskich „czerwonych jaj” i prawdziwej wanilii z Madagaskaru.
- Sezonowość ponad wszystko: Zimą i wiosną królują owoce, takie jak czarne figi czy soczyste winogrona Shine Muscat, które w Japonii osiągają ceny rzędu 200–300 zł za kiść.
- Interakcja z mistrzem: Lokal posiada tylko 5 miejsc siedzących przy ladzie, co pozwala obserwować proces tworzenia deseru na żywo.
Dlaczego Nihonbashi stało się „Słodkim Polem Bitwy”?
Być może zastanawiasz się, dlaczego akurat ta dzielnica? W latach 2024–2025 odnotowano wzrost zainteresowania rzemieślniczymi słodyczami w Polsce o ponad 15%, a Japonia wyznacza te trendy globalnie. Nihonbashi to miejsce, gdzie tradycyjna japońska gościnność (omotenashi) spotyka się z europejską techniką. Eksperci zauważają, że współczesny klient nie szuka już tylko cukru, ale historii i jakości składników.
Ciekawostka: W Hiromi & Co. krem jest wtłaczany do ciasta dopiero w momencie zamówienia lub tuż przed wystawieniem na ladę, co zapobiega namakaniu ciasta. To prosty trik, który możecie sprawdzić w dobrych polskich cukierniach rzemieślniczych – jeśli ptyś stoi w lodówce zbyt długo, traci swój najważniejszy atut: chrupkość.
Praktyczna wskazówka dla podróżnych (i marzycieli)
Jeśli planujesz wizytę, pamiętaj o kilku zasadach, które oszczędzą Ci rozczarowania:
1. Sprawdź Instagram lokalu przed wyjściem – godziny otwarcia bywają zmienne ze względu na ograniczoną liczbę porcji.
2. Przyjdź co najmniej 15 minut przed otwarciem (12:00), jeśli celujesz w edycje limitowane z owocami.
3. Nie bój się zagadać do Hiromi-san – mimo międzynarodowego sukcesu, wciąż osobiście dba o przyjazną atmosferę.
A Ty? Wolisz tradycyjne, miękkie ptysie z cukrem pudrem, czy odważysz się spróbować wersji z ekstremalnie chrupiącą kruszonką i egzotycznymi owocami?



