Dlaczego mieszkańcy Szczecina coraz częściej spotykają szczury przy Starej Olejarni

Dlaczego mieszkańcy Szczecina coraz częściej spotykają szczury przy Starej Olejarni

Wracasz wieczorem do domu na Golęcinie lub Gocławiu i nagle spod Twoich stóp wyskakuje cień wielkości małego kota. To nie jest scenariusz z horroru, ale codzienność mieszkańców północnych dzielnic Szczecina, którzy od początku 2026 roku zmagają się z prawdziwą inwazją inteligentnych gryzoni.

Problem stał się tak palący, że interweniowali już lokalni radni, a sprawa trafiła na biurka wiceprezydentów miasta. Co jednak sprawia, że w tym roku sytuacja wymyka się spod kontroli? Wiele osób wskazuje na remont Starej Olejarni jako moment zwrotny, ale prawda o tym, dlaczego populacja szczurów w Polsce rośnie o około 15-20% rocznie w aglomeracjach, jest znacznie bardziej złożona.

Skąd wzięły się „szczury remontowe” na Północy?

Mieszkańcy są zgodni: regularne spotkania z szybkimi i zwinnymi gryzoniami nasiliły się wraz z ruszającymi pracami budowlanymi. Specjaliści od deratyzacji potwierdzają tę intuicję. Kiedy ciężki sprzęt wjeżdża na teren starych fundamentów, narusza systemy nor tworzone przez dekady. Zburzenie spokoju kolonii zmusza tysiące osobników do migracji w poszukiwaniu nowych żerowisk – najczęściej do pobliskich śmietników i piwnic bloków.

Ale remont to tylko iskra. Według Anny Szotkowskiej, zastępcy prezydenta Szczecina, kluczowym powodem nie jest sama budowa, lecz sposób, w jaki zarządzamy odpadami. W 2025 roku statystyki pokazały, że przeciętny mieszkaniec polskiego miasta wyrzuca do koszy o 10% więcej gotowej żywności niż jeszcze trzy lata temu. Dla szczura to otwarty bufet.

Dlaczego mieszkańcy Szczecina coraz częściej spotykają szczury przy Starej Olejarni - image 1

Dlaczego nie możemy ich po prostu wyeliminować?

Wiele osób pyta: „Dlaczego miasto nie przeprowadzi jednej, ostatecznej akcji?”. Odpowiedź ekspertów jest brutalna: nie da się całkowicie pozbyć szczurów z tkanki miejskiej. Można jedynie kontrolować ich liczbę. Co ciekawe, najnowsze badania z przełomu 2025 i 2026 roku sugerują, że agresywne, masowe trucia mogą przynieść odwrotny skutek.

  • Szczury to jedne z najbardziej inteligentnych zwierząt – potrafią wysyłać „testera”, który sprawdza nowe źródło pożywienia.
  • Gdy populacja jest gwałtownie dziesiątkowana, u ocalałych samic włącza się mechanizm hiper-rozrodczości, aby szybko uzupełnić straty w kolonii.
  • Zbyt długie przetrzymywanie śmieci w pojemnikach daje im czas na stabilny rozwój, którego nie zatrzyma żadna trutka.

Kto tak naprawdę odpowiada za szczury pod Twoim oknem?

W polskim prawie odpowiedzialność jest jasno podzielona. Miasto dba o tereny ogólnodostępne, ale za Twoje podwórko i klatkę schodową odpowiada zarządca nieruchomości lub wspólnota. To oni mają ustawowy obowiązek wykładania preparatów deratyzacyjnych w określonych terminach. Bywa jednak, że oszczędności szukane w funduszach remontowych sprawiają, że deratyzacja jest prowadzona „po taniości”, co inteligentne gryzonie po prostu ignorują.

Zauważyłem w mojej praktyce dziennikarskiej, że najskuteczniejsze wspólnoty w Szczecinie to te, które zainwestowały w inteligentne, zamykane wiaty śmietnikowe. Szczur nie potrafi sforsować metalowych drzwi, a brak zapachu jedzenia sprawia, że kolonia przenosi się gdzie indziej – niestety zazwyczaj tam, gdzie kosze są otwarte.

Dwa proste triki, które pomogą Ci zabezpieczyć dom

Zanim wezwiesz fachowców, na których wizytę w Szczecinie w 2026 roku czeka się teraz nawet kilka dni, sprawdź te dwie rzeczy, o których wielu zapomina:

  1. Uszczelnij rury w piwnicy: Szczury potrafią wcisnąć się w otwór o średnicy monety 5-złotowej. Użycie wełny stalowej zmieszanej z gipsem to bariera, której nie przegryzą.
  2. Zmień sposób wyrzucania resztek: Nigdy nie wrzucaj bio-odpadów prosto do kubła bez zawiązania worka. To właśnie zapach wilgotnego jedzenia wabi gryzonie z odległości kilkuset metrów.

Sytuacja na Żelechowej i Gocławiu jest dynamiczna. Miasto zapowiada wzmożone kontrole u zarządców, ale walka z plagą to proces, który potrwa miesiące, a nie dni. Ale czy w ogóle wyobrażacie sobie nowoczesne miasto całkowicie wolne od tych stworzeń, czy może musimy po prostu nauczyć się z nimi żyć, tak jak mieszkańcy Nowego Jorku czy Londynu?

A Wy zauważyliście ostatnio więcej gryzoni w swojej okolicy, czy to tylko problem północnych dzielnic?

Przewijanie do góry