Wyobraź sobie upalne popołudnie, gdy temperatura przekracza 35 stopni, a jedynym ratunkiem jest cień starego drzewa. Dla ponad 5000 mieszkańców Gévory i okolicznych miejscowości, letnie orzeźwienie przez lata było jedynie marzeniem odkładanym na „później”. Teraz jednak sytuacja nabiera tempa i nie mówimy tu o kolejnej obietnicy bez pokrycia.
Rada Miasta Badajoz właśnie ruszyła z przetargiem na projekt wykonawczy nowego kompleksu wodnego, który ma odmienić oblicze tej rolniczej enklawy. Inwestycja opiewająca na ponad 1,8 miliona euro to nie tylko dwie niecki z wodą, ale przemyślana przestrzeń rekreacyjna o powierzchni, która zawstydza niejedno miejskie kąpielisko. Co dokładnie powstanie na terenie między torami kolejowymi a boiskiem piłkarskim? Sprawdziłem szczegóły, które mogą zaskoczyć nawet największych sceptyków.
Dwa baseny i koniec z tłokiem
Zauważyłem, że nowoczesne obiekty sportowe często popełniają ten sam błąd: próbują zmieścić wszystkich w jednej wodzie. W Gévora podejście jest inne. Projekt zakłada wyraźny podział, który w mojej ocenie jest kluczem do komfortu:
- Główna niecka rekreacyjna: Prostokąt o wymiarach 30,5 x 13 metrów. Głębokość? Od bezpiecznych 1,20 m do 2,20 m dla wprawionych pływaków. To ponad 400 metrów kwadratowych lustra wody.
- Strefa dla maluchów: Okrągły brodzik o średnicy 8 metrów i głębokości zaledwie 50 cm. Idealne miejsce dla dzieci poniżej 5 roku życia.
- System kompensacyjny: Trzeci, ukryty zbiornik zadba o stały poziom wody, niezależnie od liczby kąpiących się osób.
Co istotne, wokół basenów zaplanowano szerokie na minimum 3 metry plaże utwardzone. Według najnowszych analiz trendów w architekturze krajobrazu na lata 2025-2026, takie rozwiązanie drastycznie zmniejsza ilość wnoszonego do wody piasku i trawy, co przekłada się na lepszą higienę i mniejsze zużycie chemii basenowej.
Oaza o powierzchni 4400 metrów kwadratowych
W Polsce jesteśmy przyzwyczajeni do term i aquaparków, ale to, co buduje Gévora, przypomina raczej luksusowy „beach club” dostępny dla każdego. Aż 4400 metrów kwadratowych zajmą ogrody i strefy wypoczynku. To powierzchnia odpowiadająca niemal połowie pełnowymiarowego boiska piłkarskiego.
Projektanci podjęli świetną decyzję: zachowają większość istniejących drzew, co w dobie zmian klimatycznych jest na wagę złota. Do tego dojdą nowe nasadzenia, które stworzą naturalny parawan przed oknami pociągów przejeżdżających obok. W mojej praktyce rzadko widuję projekty, które tak umiejętnie łączą „betonowe” wymagania sportowe z potrzebą obcowania z naturą.

Kawiarnia, która łączy światy
Często zapominamy, że basen to nie tylko pływanie, ale też życie towarzyskie. Budynek zaplecza zostanie podzielony na trzy segmenty. Jeden z nich to kawiarnia, która będzie obsługiwać zarówno plażowiczów, jak i kibiców sąsiedniego boiska piłkarskiego. To genialne posunięcie ekonomiczne – infrastruktura będzie zarabiać na siebie przez większą część roku, a nie tylko w szczycie sezonu kąpielowego.
Przy okazji, warto zwrócić uwagę na lokalny kontekst. Gévora nie buduje tego tylko dla siebie. Z obiektu mają korzystać mieszkańcy Sagrajas, Novelda del Guadiana, Alcazaba i Valdebótoa. Szacuje się, że potencjalna grupa odbiorców to wspomniane 5000 osób.
Praktyczna wskazówka: Jak uniknąć kolejek w 2026 roku?
Patrząc na popularność podobnych inwestycji w regionie Estremadura, warto pamiętać o jednej rzeczy. Kiedy basen zostanie już otwarty, lokalne systemy rezerwacji online (coraz popularniejsze w hiszpańskich gminach) będą kluczem do sukcesu. Już teraz w wielu miastach 73% biletów znika w aplikacjach jeszcze przed południem. Jeśli planujesz odwiedzić Gévora w przyszłości, sprawdź stronę urzędu Badajoz – cyfrowe systemy wejść stają się tam standardem.
A co z czasem i pieniędzmi?
Być może zastanawiasz się, czy to nie kolejna budowa, która potrwa dekadę. Kwota 34 549 euro na sam projekt wykonawczy została już zabezpieczona. Wybrana firma będzie miała tylko dwa miesiące na dostarczenie dokumentacji. Potem ruszy właściwy przetarg na budowę. Inwestycja o wartości 1,8 mln euro jest już wpisana w plany strategiczne, co daje realną nadzieję na pierwszy skok do wody w niedalekiej przyszłości.
Ale tu pojawia się pytanie do Was: czy uważacie, że takie „lokalne oazy” z dużą ilością zieleni są lepsze niż wielkie, betonowe kompleksy w centrach miast? Czy wolicie kameralne baseny na obrzeżach, czy nowoczesne aquaparki z setką zjeżdżalni?



