Kojarzysz ten widok z filmów o Osace, gdzie kolorowe sushis krążą wokół gości na ruchomej taśmie? Do niedawna, by poczuć ten klimat, mieszkańcy północy Francji musieli planować daleką podróż. Od 30 stycznia 2026 roku sytuacja zmieniła się diametralnie za sprawą Sushi 8 przy 86 rue Léon Gambetta.
To pierwszy taki koncept w Lille, który łączy japońską tradycję z 1950 roku z nowoczesną technologią. Jednak czy warto tam iść tylko dla efektownych filmików na social media? Sprawdziłem, jak ten system działa w praktyce i dlaczego model „wszystko, co zjesz” nabiera tu zupełnie innego znaczenia.
Japońska rewolucja na rue Léon Gambetta
Kaiten-zushi, bo tak profesjonalnie nazywa się system sushis na taśmie, narodził się z potrzeby szybkości i dostępności. W Lille, które w ostatnich latach przeżywa prawdziwy boom na kuchnię azjatycką (wzrost liczby restauracji azjatyckich o 15% w samym 2024 roku), brakowało właśnie tego jednego, interaktywnego ogniwa.
Wchodząc do środka, pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy, nie jest wystrój, ale monumentalna taśma wężem oplatająca salę. To nie jest zwykły bufet, gdzie musisz stać w kolejce po jedzenie. Tutaj jedzenie dosłownie szuka Ciebie.
- Szybki start: Siadasz i od razu możesz zdjąć pierwszy talerzyk – zero czekania na menu.
- Szklana osłona: Niedawne badania higieniczne w branży gastro wymusiły stosowanie nowoczesnych kopułek ochronnych na talerzykach, co w Sushi 8 jest standardem.
- Roboty na pokładzie: Jeśli zamówisz danie ciepłe przez tablet, nie przyniesie go kelner, lecz specjalny robot dostawczy.
Ile kosztuje „podróż do Osaki” bez wychodzenia z Lille?
W dobie rosnącej inflacji (która we Francji w sektorze usług gastronomicznych oscyluje wokół 4-5%), Sushi 8 postawiło na przejrzystość. Formuła „all you can eat” jest podzielona na dwie pory dnia: lunch za 17,90 € oraz kolację za 24,90 €.
Co zauważyłem: Porcje są celowo małe. Choć na pierwszy rzut oka może to dziwić, to genialny ruch. Dzięki temu możesz spróbować maki, nigiri, szaszłyków (dostępne opcje halal) i deserów bez ryzyka, że zapchasz się jedną dużą rolką. To tzw. micro-portioning, trend który w 2025 roku stał się hitem w Europie, bo minimalizuje marnowanie żywności o blisko 30%.

Menu, które nie ogranicza
Dla osób, które nie przepadają za surową rybą, restauracja przygotowała szeroki wybór dań ciepłych. Wszystko zamawiasz przez tablet przy stoliku. System jest płynny – nawet gdy sala pęka w szwach, logistyka oparta na algorytmach optymalizuje czas oczekiwania na dania z kuchni.
Jak jeść na kaiten-zushi i nie zwariować? (Moja porada)
Wielu gości przy pierwszej wizycie popełnia ten sam błąd: zdejmują wszystko, co widzą w zasięgu ręki w ciągu pierwszych pięciu minut. W mojej praktyce testowania restauracji trendy wypracowałem lepszą metodę:
- Zasada trzech talerzy: Wybierz trzy różne rzeczy z taśmy, zjedz je i zrób dwuminutową przerwę. Taśma porusza się w stałym tempie, Twoje ulubione sushis wrócą.
- Obserwuj światło: Kuchnia często wypuszcza „specjały dnia” w seriach. Jeśli widzisz coś nietypowego, bierz od razu – kolejna taka partia może pojawić się dopiero za kwadrans.
- Ciepłe przed zimnym: Zamów jedno danie na tablecie na samym początku. Robot dojedzie do Ciebie dokładnie wtedy, gdy skończysz pierwszą rundę „zimnych” przystawek z taśmy.
Dlaczego Lille oszalało na punkcie tego miejsca?
Ulica Gambetta od zawsze była sercem foodies w Lille, ale Sushi 8 wstrzeliło się w niszę Instagrammable food. W 2026 roku nie jemy tylko ustami, jemy też smartfonami. Ruchoma taśma, estetyczne kopułki i roboty to gotowy przepis na viral.
Ale za tym „wow” kryje się coś więcej – demokratyzacja sushi. To już nie jest sztywna kolacja przy białym obrusie, ale zabawa, która angażuje. Czy ten model przetrwa dłużej niż sezonową modę? Patrząc na sukcesy podobnych miejsc w Paryżu czy Londynie, Sushi 8 ma szansę stać się stałym punktem na mapie miasta.
A Ty, wolisz klasyczną kolację z kartą w ręku, czy dajesz się porwać taśmie, gdzie jedzenie samo do Ciebie przyjeżdża? Daj znać w komentarzu, czy roboty-kelnerzy to przyszłość, czy tylko zbędny gadżet!



