Dlaczego w popularnych salonach meblowych zaczęto sprzedawać wszystko za bezcen

Dlaczego w popularnych salonach meblowych zaczęto sprzedawać wszystko za bezcen

Kiedy znane marki znikają z rynku, konsumenci stają przed unikalną, choć smutną szansą. Właśnie to dzieje się teraz w znanych salonach meblowych Asko i Sotka w Finlandii, gdzie ruszyła gigantyczna likwidacja zapasów. Podczas gdy proces upadłościowy budzi wiele emocji, łowcy okazji już ustawiają się w kolejkach, by zdobyć wyposażenie domu w cenach, które wydają się wręcz nierealne.

Od dużych rabatów do symbolicznych kwot

To nie jest typowa promocja sezonowa, jaką znamy z polskich salonów typu Black Red White czy Agata Meble. Tu gra toczy się o całkowite opróżnienie magazynów. Syndyk masy upadłościowej, Tuomas Penttilä, przyznaje otwarcie, że celem jest sprzedaż wszystkiego do ostatniej sztuki. Początkowe obniżki to dopiero wstęp do tego, co wydarzy się w najbliższych dniach.

Zauważyłem, że mechanizm takich wyprzedaży jest bezlitosny: im mniej towaru na półkach, tym niższa cena. Penttilä prognozuje, że wkrótce zobaczymy rabaty rzędu 70% lub 80%. Co więcej, w końcowej fazie niektóre przedmioty mogą być sprzedawane za „piątaka” lub „dyszkę” (w przeliczeniu na euro), co w praktyce oznacza ceny symboliczne.

  • Najmniejsze punkty zostaną zamknięte już w najbliższą sobotę.
  • W dużych miastach, takich jak Helsinki czy Espoo, handel potrwa maksymalnie do kwietnia.
  • Towar z zamkniętych już salonów w Turku i Tuusula został przewieziony do innych punktów, by skonsolidować sprzedaż.

Dlaczego niektóre półki świecą pustkami?

W ostatnich dniach klienci w niektórych lokalizacjach usłyszeli rozczarowujące „nie ma”. Nie wynika to jednak z braku mebli w ogóle, ale z ogromnego logistycznego wyzwania. Logistyka w obliczu upadłości to prawdziwy tor przeszkód. Zsynchronizowanie dostaw z magazynów centralnych do sklepów zajęło więcej czasu, niż zakładano, co przy ogromnym zainteresowaniu skutkowało chwilowymi brakami na ekspozycjach.

Dlaczego w popularnych salonach meblowych zaczęto sprzedawać wszystko za bezcen - image 1

W Polsce często obserwujemy, że podczas dużych wyprzedaży klienci bywają niecierpliwi. W przypadku Asko i Sotka sytuacja jest jeszcze bardziej napięta przez fakt, że blisko 10 000 osób próbowało skontaktować się z biurem syndyka w sprawie swoich zamówień. To pokazuje skalę kryzysu zaufania, z jakim muszą mierzyć się pracownicy.

„Kreatywne zarządzanie chaosem”

Tak obecną sytuację nazywają sami organizatorzy. Choć na początku w sklepach pojawili się ochroniarze, by zapobiec ewentualnym incydentom ze strony zdenerwowanych klientów (którzy np. zapłacili za towar przed ogłoszeniem upadłości), atmosfera pozostaje spokojna. Pracownicy sklepów wykazują się ogromną determinacją, mimo że dla wielu z nich to ostatnie tygodnie pracy. W badaniach rynku pracy często wskazuje się, że to właśnie personel liniowy jest najmocniejszym ogniwem w procesach likwidacyjnych firm.

Jak mądrze kupować na wyprzedażach likwidacyjnych?

W mojej praktyce obserwatora rynku zakupowego widzę jeden powtarzający się błąd: czekanie „do samego końca”. Choć ceny spadają z każdym dniem, najlepsze kąski – sofy z naturalnej skóry czy solidne dębowe stoły – znikają jako pierwsze, gdy rabat osiąga 40-50%.

Jeśli planujesz zakupy w takich okolicznościach, pamiętaj o kilku zasadach:

  • Sprawdź stan na miejscu: Meble z ekspozycji mogą mieć drobne wady, ale przy 80% zniżki są one zwykle warte zaakceptowania.
  • Zadbaj o własny transport: Przy cenach likwidacyjnych usługi dodatkowe często nie działają lub są bardzo ograniczone.
  • Płać kartą (jeśli to możliwe): Daje to dodatkową warstwę ochrony konsumenckiej w przypadku problemów z reklamacją.

Warto zwrócić uwagę, że według danych rynkowych z lat 2024-2025, sektor meblowy w Europie Północnej przechodzi obecnie fazę silnej korekty. Eksperci zaznaczają, że zmiana nawyków konsumenckich (więcej pracy zdalnej, mniej remontów) wymusza na dużych graczach agresywne cięcia kosztów lub, jak w tym przypadku, całkowite wycofanje się z rynku.

A jak Wy podchodzicie do takich okazji – czy cena „za grosze” jest warta ryzyka braku gwarancji i stania w długich kolejkach?

Przewijanie do góry