Wyobraź sobie, że porzucasz stabilną pracę mechanika i spawacza, by zająć się pieczeniem ciastek. Brzmi jak szaleństwo? Statystyki pokazują, że w Polsce aż 65% osób marzy o radykalnej zmianie zawodu, ale tylko nieliczni mają odwagę to zrobić. Jeremy Allan nie tylko zaryzykował, ale właśnie udowodnił, że luksus na talerzu wcale nie musi kosztować fortuny.
Od przemysłowej szlifierki do prestiżowego Oscara
Historia Jeremy’ego Allana to gotowy scenariusz na film. Zanim stał się gwiazdą programu Great Australian Bake Off, spędzał dnie w warsztacie, pracując z metalem. Wszystko zaczęło się niewinnie w 2008 roku od urodzinowego tortu dla córki. To właśnie wtedy poczuł, że jego powołaniem nie jest stal, lecz ciasto francuskie i delikatne musy.
Po latach szlifowania umiejętności na kursach w Melbourne, Jeremy przeszedł drogę od nocnych targów po własny lokal. Rok 2024 okazał się przełomowy – został ogłoszony Cukiernikiem Roku (Pastry Chef of the Year) w prestiżowym konkursie ACADA. Teraz, zaledwie kilka tygodni temu, otworzył swój najnowszy punkt Urban Desserts w Morphett Vale, który od pierwszego dnia przyciąga tłumy.
Luksusowe petit gâteaux w zasięgu portfela
Co sprawia, że pod drzwiami nowej cukierni ustawiają się kolejki? Kluczem jest pojęcie petit gâteaux. To francuskie określenie na małe, kunsztownie wykonane ciastka, które wyglądają jak dzieła sztuki. W lokalach w Warszawie czy Krakowie za podobne desery często trzeba zapłacić od 40 do nawet 60 złotych za sztukę.
W Urban Desserts podejście jest inne. Jeremy stawia na dostępność. Choć menu rotuje w zależności od dostępności sezonowych produktów, dwa klasyki są zawsze na posterunku: sernik cytrynowy oraz orzeźwiające Citron. Te desery to balans między intensywnym smakiem owoców a kremową konsystencją czekoladowego musu.

Dieta to nie przeszkoda: zaskakujące fakty o menu
W dzisiejszych czasach wyjście na deser z grupą znajomych bywa logistycznym wyzwaniem. Według najnowszych raportów rynkowych, już co trzeci Polak deklaruje ograniczanie glutenu lub laktozy. Jeremy Allan doskonale rozumie te potrzeby. Co zaskakuje w jego nowym lokalu?
- Aż 75% wszystkich deserów w menu to produkty bezglutenowe.
- Zawsze dostępna jest przynajmniej jedna opcja w 100% wegańska.
- Wszystkie barwniki i smaki opierają się na naturalnych owocach, co jest rzadkością w masowej produkcji.
Moja rada: Jeśli planujesz wizytę, celuj w godziny poranne. Desery w Urban Desserts wyprzedają się błyskawicznie, a Jeremy osobiście dba o to, by każda partia była świeża i perfekcyjnie wykończona.
Jak rozpoznać deser wysokiej klasy?
Wiele osób daje się nabrać na „ładny wygląd” w sieciówkach. Prawdziwe rzemiosło, jakie prezentuje Jeremy, poznasz po trzech detalach:
- Tekstura musu: Powinien być jedwabisty, bez wyczuwalnych grudek żelatyny.
- Balans cukru: Wysokiej klasy deser nie „zakleja” słodyczą, lecz pozwala wybrzmieć kwasowości owoców lub goryczce czekolady.
- Przekrój: Po przecięciu petit gâteau powinieneś zobaczyć wyraźne warstwy o różnych gęstościach.
Nowy punkt w Morphett Vale na Acre Avenue to nie tylko sklep, to dowód na to, że po trudnych latach pandemii i rosnących kosztach (które zmusiły Jeremy’ego do zamknięcia poprzednich punktów), pasja i wysoka jakość zawsze wygrywają. To miejsce, gdzie rzemieślnicza precyzja spotyka się z sercem byłego mechanika.
A Ty, na co zwracasz największą uwagę przy wyborze deseru – na wygląd, cenę, czy może skład dopasowany do Twojej diety? Daj znać w komentarzu!



