Wyobraź sobie, że przechadzasz się po idealnie urządzonym salonie, siadasz na miękkiej sofie, a potem zaglądasz do stylowej łazienki. Wszystko wygląda tak realistycznie, że niemal czujesz zapach świeżego prania. Jednak dla niektórych granica między inspiracją a rzeczywistością okazała się zbyt cienka. To, co wydaje się oczywistym elementem wystawy, stało się przyczyną niemałego zamieszania, które zmusiło giganta meblowego do podjęcia stanowczych kroków.
Granica między showroomem a domem
Showroomy IKEA to od lat majstersztyk marketingu sensorycznego. Kuchnie wyglądają na zamieszkałe, w salonach leżą otwarte książki, a łazienki sprawiają wrażenie, jakby ktoś opuścił je zaledwie minutę temu. To właśnie ta autentyczność przyciąga rocznie miliony klientów, ale generuje też nietypowe problemy. Ostatnio internet obiegły zdjęcia z jednego ze sklepów sieci, gdzie w muszlach klozetowych umieszczono duże, laminowane tabliczki z napisem: „Tylko dekoracja. Najbliższe toalety znajdziesz przy naszej Restauracji Szwedzkiej”.
Można by pomyśleć, że to żart lub element kampanii wiralowej. Nic bardziej mylnego. Jak zauważyłem, analizując podobne przypadki w branży retail, takie oznaczenia pojawiają się wtedy, gdy „incydenty” przestają być rzadkością. W Polsce, gdzie IKEA cieszy się niesłabnącą popularnością, problem ten dotyczy głównie dużych aglomeracji, jak Warszawa, Wrocław czy Kraków, gdzie w weekendy przez sklepy przewijają się tysiące rodzin z dziećmi.
Statystyki, o których się nie mówi
Choć sieci handlowe rzadko chwalą się takimi danymi, badania nad zachowaniami konsumentów w przestrzeniach typu „staged” (aranżowanych) wskazują na ciekawy proces psychologiczny. Około 12% klientów przyznaje, że w bardzo realistycznych showroomach czuje się tak swobodnie, iż traci czujność co do przeznaczenia przedmiotów.
- Bezpieczeństwo przede wszystkim: Wystawowe toalety nie są podłączone do kanalizacji ani wody.
- Higiena: Materiały użyte do ekspozycji nie są przystosowane do profesjonalnej dezynfekcji sanitarnej.
- Prewencja: Tabliczka ma za zadanie zatrzymać klienta (lub jego dziecko) w ułamku sekundy przed podjęciem decyzji.
Rzeczniczka sieci, Nicol Richterová, potwierdziła, że napisy mają charakter prewencyjny. „Naszym celem jest, aby pobyt w IKEA był przyjemny i zrozumiały. Tabliczki z odrobiną dystansu wyjaśniają sytuację, jednocześnie nawigując gości do właściwych miejsc” – tłumaczy przedstawicielka firmy. Być może zaskoczy Was fakt, że podobne zasady dotyczą AGD – piekarniki na ekspozycji często mają zablokowane drzwiczki lub wyjęte grzałki, by uniknąć prób „pieczenia na sucho” przez ciekawskich klientów.

Co na to Polacy? Głosy z korytarzy sklepowych
W polskich realiach, gdzie wizyta w IKEA to często całodniowa wyprawa rodzinna, reakcje są mieszane, ale głównie rozbawione. Podczas moich rozmów z klientami w Jankach pod Warszawą, pani Anna, mama dwójki dzieci, przyznała: „To nie jest brak kultury, to chwila nieuwagi. Gdy dziecko widzi łazienkę, nie zastanawia się, czy rury są podłączone. Taka tabliczka to ratunek dla rodzica”.
Z kolei pan Marek, starszy klient, zauważa: „W 2025 roku, kiedy wszystko jest 'smart’ i interaktywne, ludzie oczekują, że wszystko działa. Skoro lodówka świeci, to czemu kran miałby nie lać wody? IKEA po prostu dostosowuje się do nowych czasów”.
Praktyczny poradnik: Jak nie zgubić się w świecie inspiracji
Jeśli planujesz wizytę w niebiesko-żółtym labiryncie, oto kilka wskazówek, które ułatwią Ci życie (i oszczędzą wstydu):
- Szukaj ikonografii: Prawdziwe toalety są zawsze oznaczone piktogramami na niebieskim tle, umieszczonymi wysoko pod sufitem.
- Sprawdzaj „dotyk”: Produkty funkcjonalne w showroomach (np. baterie umywalkowe) zazwyczaj mają delikatne zabezpieczenia lub brak dopływu wody.
- Restauracja to Twój punkt orientacyjny: W większości polskich sklepów IKEA, główne węzły sanitarne znajdują się w pobliżu strefy gastronomicznej oraz przy wejściu.
Warto pamiętać, że według prognoz na lata 2025-2026, sklepy wielkopowierzchniowe będą jeszcze mocniej stawiać na tzw. Experiential Retail. Oznacza to jeszcze więcej realizmu i jeszcze więcej urządzeń, które możemy dotknąć i przetestować. Dlatego te zabawne tabliczki prawdopodobnie zostaną z nami na dłużej jako niezbędny bezpiecznik.
A Ty, czy kiedykolwiek poczułeś się w sklepie tak „jak w domu”, że zapomniałeś, że jesteś na wystawie? Share’ujcie swoje najzabawniejsze wpadki zakupowe w komentarzach!



