Dlaczego właściciel mieszkania oddał lokatorowi fortunę zamiast go wyrzucić

Dlaczego właściciel mieszkania oddał lokatorowi fortunę zamiast go wyrzucić

Wyobraź sobie, że po 15 latach wynajmowania mieszkania dzwoni do Ciebie właściciel. Nie, nie chce podnieść czynszu ani wypowiedzieć umowy. Pyta: „Chcesz to kupić za ułamek ceny rynkowej?”. To, co brzmi jak początek taniego oszustwa, dla Eelko z Rotterdamu stało się rzeczywistością, która zmieniła jego życie na zawsze. Jednak za tym gestem stoi brutalna prawda o nowym systemie podatkowym, który w 2025 roku zmienia zasady gry na rynku nieruchomości.

Od propozycji 30 tysięcy euro do własnego M

Kiedy 70-letni Geert zdecydował, że musi pozbyć się mieszkania przy Beukelsdijk, najpierw zaproponował swojemu lokatorowi nietypowy układ. „Dam ci 30 tysięcy euro premii za to, że się wyprowadzisz” – usłyszał Eelko. Problem w tym, że 52-letni artysta ( freelancer) miałby pieniądze, ale żadnych szans na znalezienie nowego dachu nad głową w obecnej sytuacji rynkowej.

W Polsce sytuacja zaczyna wyglądać podobnie: według raportów z rynku nieruchomości za rok 2024, dostępność mieszkań na wynajem w dużych miastach spadła, a ceny poszybowały w górę do poziomów, które jeszcze trzy lata temu wydawały się absurdalne. Geert, człowiek starej daty, nie chciał być „kamienicznikiem-kowbojem”, który wyciska z ludzi ostatni grosz.

Koniec złotych czasów dla inwestorów?

Dlaczego Geertowi tak zależało na sprzedaży, że aż zaproponował Eelko własny kredyt hipoteczny? Odpowiedź kryje się w liczbach, które mrożą krew w żyłach właścicieli nieruchomości. Do niedawna inwestowanie w wynajem było prostym sposobem na pomnożenie kapitału. Jednak nowe przepisy całkowicie odwróciły tabelki w Excelu.

  • Drastyczny wzrost podatków: W 2020 roku tylko 6,9% przychodów z wynajmu Geerta trafiało do fiskusa.
  • Prognoza na 2025: Po zmianach podatkowych, obciążenie wzrośnie do niewiarygodnych 66% przychodów.
  • Koszty utrzymania: Naprawy, modernizacje i ubezpieczenia nie podlegają już odliczeniu, co sprawia, że wynajem staje się deficytowy.

Dlaczego właściciel mieszkania oddał lokatorowi fortunę zamiast go wyrzucić - image 1

Dlaczego fundusze inwestycyjne chciały zapłacić 40% mniej

Geert próbował sprzedać lokal dużym firmom inwestycyjnym. Ich oferta była policzkiem: oferowali ponad 40% poniżej wartości rynkowej (WOZ), tłumacząc to obecnością lokatora i nowym obciążeniem podatkowym. To był moment przełomowy. „Wolałem, żeby te pieniądze zostały w kieszeni Eelko niż u handlarzy nieruchomościami” – mówi 70-latek.

W mojej praktyce obserwuję, że coraz więcej prywatnych właścicieli staje przed tym samym dylematem co w Holandii czy Niemczech. Co zaskakujące, według najnowszych badań ekspertów z rynku kapitałowego na lata 2025-2026, tzw. „fictitious return” (fikcyjny zwrot), na podstawie którego państwo nalicza podatek, wynosi 6%, podczas gdy realny zysk z uczciwego wynajmu często nie przekracza 2-3%.

Jak Eelko „załatał” swoją dziurę emerytalną

Dzięki temu, że Geert zgodził się sprzedać mieszkanie po cenie, którą oferowały fundusze, Eelko zyskał coś, o czym artysta mógł tylko marzyć: kapitał. Jako freelancer (ZZP), jego perspektywy na wysoką emeryturę były mizerne. Teraz posiada nieruchomość, której wartość po 30 latach odrestaurowywania (sztukaterie, witraże, oryginalne drzwi z lat 30.) jest ogromna.

Praktyczna rada dla lokatorów w podobnej sytuacji: Jeśli Twój właściciel wspomina o sprzedaży, nie panikuj. Zbadaj aktualną sytuację podatkową w swoim regionie. Często dla właściciela sprzedaż mieszkania Tobie jest bardziej opłacalna niż walka z przepisami dotyczącymi ochrony lokatorów, nawet jeśli zaoferujesz kwotę poniżej wyceny rzeczoznawcy.

Czy to koniec uczciwych właścicieli?

Historia z Rotterdamu to piękny przykład ludzkiej przyzwoitości, ale też ostrzeżenie. Nowe regulacje, które miały uderzyć w „aspołecznych” właścicieli wynajmujących klitki za 1400 euro bez remontów, rykoszetem trafiają w tych, którzy dbają o standard i relacje. Geert uważa, że państwo popełnia błąd: „Dobry właściciel staje się ofiarą systemu”.

A jak Wy oceniacie tę sytuację? Czy państwo powinno tak agresywnie opodatkowywać wynajem, nawet jeśli doprowadza to do znikania z rynku uczciwych wynajmujących?

Przewijanie do góry