Słońce w końcu przebiło się przez mgły w Wittelsbacher Land, a to oznacza tylko jedno: oficjalne rozpoczęcie sezonu lodowego. Choć termometry nie zawsze wskazują jeszcze wiosenne wartości, przed lokalnymi lodziarniami w Aichach i Friedbergu już ustawiają się pierwsze kolejki. Zauważyłem, że w tym roku wyjście na deser to nie tylko walka o ulubiony smak, ale też lekcja ekonomii ukryta w wafelku.
Viralowe smaki i powrót legend
W tym sezonie lodziarze z regionu postawili na konkretne nowości, które mają przyciągnąć klientów spragnionych czegoś więcej niż klasyczna wanilia. W kultowej lodziarni Milano, prowadzonej przez Xhavita Hajdariego od ponad 50 lat, nowością jest jogurt z jagodami. Z kolei w Friedbergu, w lokalu Tutti Frutti, prawdziwym hitem stał się smak Lotus — mleczne lody z dodatkiem słynnych karmelowych ciasteczek.
Ale to lodziarnia Da Luca przy placu miejskim w Aichach przygotowała coś, co może stać się hitem mediów społecznościowych. Mowa o smaku Dubai Chocolate. Jeśli śledzicie trendy na TikToku czy Instagramie, na pewno wiecie, że to połączenie czekolady z kremem pistacjowym podbiło serca smakoszy na całym świecie. Oprócz tego w menu zadebiutowała Crema Catalana, czyli lody inspirowane słynnym hiszpańskim deserem karmelowym.
Gorzka prawda o słodkich cenach
73% konsumentów w Niemczech zauważa drastyczny wzrost cen produktów rzemieślniczych, a sektor lodziarski nie jest wyjątkiem. W mojej praktyce rzadko widzę tak jasne wyjaśnienia podwyżek, jak te od lokalnych rzemieślników. W Da Luca cena za gałkę wzrosła o 20 centów — z 1,80 na 2,00 euro.

Dlaczego tak się dzieje? Powód jest jeden: surowce. Warto wiedzieć, że:
- Kilogram wysokiej jakości włoskich pistacji kosztuje obecnie około 90 euro.
- Ceny orzechów laskowych i kakao wzrosły w ostatnim roku o kilkadziesiąt procent.
- Koszty energii potrzebnej do chłodzenia witryn stale rosną.
Co ciekawe, w Polsce sytuacja wygląda bardzo podobnie. Według danych rynkowych z 2024 roku, średnia cena gałki lodów rzemieślniczych w dużych miastach takich jak Warszawa czy Kraków również oscyluje w granicach 7–9 zł (ok. 1,60–2,00 euro), co pokazuje, że inflacja deserowa nie zna granic.
Gdzie jeszcze zjesz taniej?
Nie wszyscy jednak zdecydowali się na podwyżki. Simone Gazzola, prowadzący rodzinną lodziarnię w Kissing od 1962 roku, utrzymał cenę 1,70 euro za gałkę. Przygotował też nowość: jogurt z jabłkiem. Podobną stawkę (1,70 euro) znajdziemy w Tutti Frutti u Elisabeth Schück. Dla tych, którzy szukają lodów przez cały rok, otwarte pozostaje San Marco, gdzie Gianfranco Busatto serwuje teraz nowość — mascarpone z kawą.
Mój mały trik na lepsze lody
Zauważyłem, że wielu klientów prosi o lody w tradycyjnym wafelku, ale jeśli zależy Wam na pełnym profilu smakowym, szczególnie przy sorbetach, wybierzcie papierowy kubeczek. Wafelek często zmienia balans cukru w lodach owocowych. A jeśli chcecie uniknąć kolejek, najlepiej odwiedzić lodziarnie w tygodniu między 14:00 a 15:30 — to tzw. „złota godzina”, zanim rodzice odbiorą dzieci ze szkół.
Obecnie ponad 80% lodziarni w regionie korzysta już z naturalnych baz bez sztucznych barwników. To duża zmiana względem lat 90., którą czuć w każdym kęsie. Choć cena 2 euro za gałkę może budzić kontrowersje, za tą ceną stoi jakość składników importowanych bezpośrednio z Włoch.
A Wy ile jesteście w stanie zapłacić za naprawdę dobrą gałkę lodów rzemieślniczych w tym sezonie?



