Jeszcze kilka lat temu sushi w Kordobie uchodziło za kulinarną ekstrawagancję, zarezerwowaną na specjalne okazje. Dziś sytuacja zmieniła się diametralnie. Spacerując ulicami miasta, od tętniącego życiem centrum po spokojniejsze dzielnice jak Arruzafilla czy Sector Sur, trudno nie zauważyć, że japońska kuchnia na dobre wyparła tradycyjne przekąski z planów kolacyjnych wielu Hiszpanów.
Zauważyłem, że to nie jest tylko chwilowa moda, ale głęboka zmiana nawyków. Dowodem na to są kolejne otwarcia, które w 2025 roku zmieniają mapę gastronomiczną miasta. Czy wiesz, że obecnie w Kordobie działa już blisko piętnaście wyspecjalizowanych restauracji sushi, a ich liczba wciąż rośnie?
Nowe punkty na mapie: od buffetów po street food
Najświeższym przykładem tej ekspansji jest otwarcie drugiego lokalu sieci Izumo przy Plaza de Andalucía. To miejsce, które nie prowadzi rezerwacji, a w swojej ofercie posiada około 200 różnych dań. Model „jesz ile chcesz” przyciąga tłumy, zwłaszcza młodsze pokolenie i rodziny, szukające różnorodności bez nadmiernego obciążania portfela.
Ale to nie wszystko. W centrum handlowym El Arcángel pojawił się Onakasita Yatai. To koncept inspirowany japońskimi stoiskami ulicznymi. Co mnie zaskoczyło: ich menu to nie tylko maki i nigiri, ale cała kultura „oriental street food” z odważną grafiką i buntowniczym klimatem, który przyciąga fanów miejskiego stylu życia.
- Ekspansja poza centrum: Nowe lokale powstają nawet w strefach przemysłowych, takich jak La Torrecilla.
- Dostępność w marketach: Sieci takie jak Deza czy Carrefour wprowadziły gotowe zestawy sushi, które sprzedają się niemal tak dobrze jak lokalna szynka.
- Cena za maki: Dzięki demokratyzacji produktu, proste rolki można kupić już za 2-3 euro.
Dlaczego oszaleliśmy na punkcie surowej ryby?
Według globalnych trendów gastronomicznych na lata 2024-2026, kuchnia japońska jest obecnie najlepiej ocenianą kuchnią świata. W samej Guía Michelin znajdziemy aż 839 restauracji serwujących dania z Kraju Kwitnącej Wiśni. W Kordobie ten trend nabrał jednak lokalnego kolorytu.

Rozmawiając z lokalnymi restauratorami, dowiedziałem się, że kluczem jest ewolucja smaku. Marki takie jak Sibuya Urban Sushi Bar wprowadziły tzw. flamed rolls – rolki delikatnie opalane ogniem, które nadają rybie dymny posmak. To idealny „most” dla osób, które wciąż obawiają się całkowicie surowego mięsa.
W mojej praktyce obserwatora trendów widzę jeszcze jeden czynnik: wygoda. Sushi stało się najczęściej wyszukiwaną kategorią w aplikacjach takich jak Glovo czy Just Eat w regionie. To idealne danie na wynos, które zachowuje estetykę i smak nawet po 20 minutach transportu.
Mały trik dla poszukiwaczy najlepszego sushi
Jeśli planujesz kolację, mam dla Ciebie nieoczywistą radę. Wielu z nas automatycznie wybiera restauracje w centrum, jednak prawdziwe perełki ukryte są w dzielnicach takich jak Ciudad Jardín czy Levante. Tamtejsze lokale często stawiają na jakość składników, a nie na marketing, oferując ryby dostarczane prosto z giełdy w Maladze w znacznie niższych cenach.
Często pomijanym aspektem jest też dobór ryżu. Prawdziwe, jakościowe sushi poznasz po tym, że ryż jest letni, a nie lodowaty. Jeśli w Twoim ulubionym miejscu ryż ma temperaturę pokojową – gratuluję, znalazłeś profesjonalistów.
Czy to już koniec tradycyjnej kuchni kordobańskiej?
Oczywiście, że nie. Sushi nie zastępuje salmorejo, ono z nim współistnieje. To fascynujące, jak miasto o tak silnych tradycjach potrafiło w ciągu zaledwie kilku lat zaadaptować zupełnie obcą kulturę kulinarną i uczynić ją swoją. Obecnie pytanie nie brzmi już „czy otworzą się nowe miejsca”, ale „jaką nową formę japońskiej kuchni nam zaprezentują”.
A Ty jak sądzisz – czy szał na sushi w naszym mieście to już szczyt możliwości, czy może za chwilę na każdym rogu będziemy jeść ramen? Daj znać w komentarzu, który lokal w Kordobie jest Twoim numerem jeden!



