Wyobraź sobie, że po latach marzeń o własnym domu z basenem, nagle zauważasz coś niepokojącego. Twoje rachunki za wodę rosną, a lustro wody w ogrodzie opada o kilka centymetrów każdego tygodnia. Myślisz, że to parowanie lub efekt słońca, ale prawda może być znacznie bardziej kosztowna i ukryta głęboko w konstrukcji.
Niedawny wyrok sądu z grudnia 2025 roku rzuca nowe światło na problem, z którym boryka się coraz więcej właścicieli nieruchomości. Nawet jeśli od budowy minęło kilkanaście lat, a wykonawca twierdzi, że „gwarancja już wygasła”, prawo może stanąć po Twojej stronie. W tym przypadku właściciel wygrał darmowy remont wart dziesiątki tysięcy euro, mimo że deweloper próbował zrzucić winę na późniejsze prace w ogrodzie.
Ukryte pęknięcie, które zrujnowało spokój domowników
Historia zaczęła się w 2011 roku, kiedy to powstał dom jednorodzinny z wymarzonym basenem. Przez pierwsze lata wszystko wydawało się w porządku, ale od 2017 roku zaczęły się schody. Nagłe spadki poziomu wody i gigantyczne rachunki za media skłoniły właściciela do działania. Firma budowlana, jak to często bywa, umyła ręce. Twierdzili, że winne są prace przy układaniu kostki na tarasie słonecznym, które rzekomo naruszyły konstrukcję.
W Polsce sytuacja wygląda bardzo podobnie: według danych rynkowych z 2024 roku, prawie 15% nowo budowanych basenów prywatnych wykazuje problemy ze szczelnością w ciągu pierwszych 10 lat. Często winne są oszczędności na materiałach hydroizolacyjnych, które w polskim klimacie, przy dużych skokach temperatur, są kluczowe dla przetrwania niecki.
Pułapka gwarancyjna: Artykuł 1101 zmienia zasady gry
Co zaskoczyło ekspertów w tej sprawie? Sąd w Tarragonie uznał, że choć terminy przewidziane w prawie budowlanym (odpowiednik polskiej rękojmi) minęły, to wciąż istnieje odpowiedzialność z tytułu niewywiązania się z umowy (art. 1101 Kodeksu Cywilnego). To potężne narzędzie w rękach konsumenta.

- Wada konstrukcyjna: Biegły sądowy odkrył podłużne pęknięcie na styku niecki z rynną przelewową.
- Mit remontu: Sąd odrzucił argument, że budowa tarasu wokół basenu mogła spowodować takie uszkodzenie.
- Odpowiedzialność generalna: Nawet jeśli basen budował podwykonawca, to główna firma odpowiada przed klientem za efekt końcowy.
W mojej praktyce często widzę, że deweloperzy próbują „przeczekać” czas gwarancji, licząc na to, że właściciel sam pokryje koszty naprawy. Pamiętaj: szczelność (estanqueidad) to podstawowy parametr, którego brak jest uznawany za rażące niedopełnienie umowy, niezależnie od tego, ile lat minęło od oddania kluczy.
Jak rozpoznać, że Twój basen przecieka?
Zanim wezwiesz prawnika, przeprowadź prosty test, który polecają profesjonaliści. Postaw wiadro z wodą na schodach basenu tak, aby poziom wody w wiadrze i w basenie był identyczny. Jeśli po 48 godzinach woda w basenie ubyła znacznie szybciej niż ta w wiadrze – masz do czynienia z przeciekiem, a nie z parowaniem.
Statystyki pokazują, że 73% użytkowników bagatelizuje małe ubytki, myśląc, że to naturalny proces w gorące dni. W Polsce, przy kosztach wody i ścieków (które w 2025 roku w wielu gminach przekraczają 15-20 zł za m3), ignorowanie problemu to wyrzucanie tysięcy złotych w błoto – dosłownie.
Trzy kroki, które uratowały właściciela przed bankructwem:
- Raport eksperta: Zamiast kłócić się z szefem ekipy, właściciel wynajął niezależnego rzeczoznawcę, który wykazał błąd w sztuce budowlanej.
- Pisemna reklamacja: Każda rozmowa telefoniczna została potwierdzona oficjalnym pismem, co w sądzie było kluczowym dowodem.
- Analiza umowy: Prawnicy skupili się na „nienależytym wykonaniu zobowiązania”, co pozwoliło obejść przedawnienie gwarancji.
Finał walki o sprawiedliwość
Wyrok jest jasny: firma budowlana ma sześć miesięcy na całkowitą i darmową naprawę usterek. Nie ma znaczenia, że minęło kilkanaście lat – produkt, za który zapłacono, był wadliwy od samego początku. Choć wyrok nie jest jeszcze prawomocny i może trafić do Sądu Najwyższego, stanowi mocny precedens dla każdego, kto walczy z nieuczciwym wykonawcą.
A Ty? Czy kiedykolwiek sprawdzałeś, czy Twój basen lub instalacja wodna nie generuje „cichych” kosztów z winy ekipy remontowej? Napisz w komentarzu, czy udało Ci się kiedyś wygrać spór z deweloperem!



