Dlaczego w Biedronce i Dino stoją już palety z krzewami

Dlaczego w Biedronce i Dino stoją już palety z krzewami

Kiedy rano skrobałem szyby w aucie, nie przypuszczałem, że po południu utknę w kolejce po sadzonki. Wystarczyło kilka dni z temperaturą powyżej 12 stopni, by w polskich miastach wybuchło ogrodnicze szaleństwo. Jeśli planowaliście zakupy „spokojnie, w kwietniu”, możecie się srodze zawieść – najlepsze okazy znikają z palet w mgnieniu oka.

Sieci handlowe, takie jak Biedronka i Dino, wyczuły moment idealnie. Przed wejściami do sklepów wyrosły nagle dżungle z tuj, drzewek owocowych i kolorowych bratków. Ale czy to na pewno dobry moment, by wkładać je do ziemi? A może to genialna pułapka na niecierpliwych?

Ceny, które kuszą bardziej niż słońce

Wielu moich znajomych przeciera oczy ze zdumienia, patrząc na etykiety. W Biedronce tuja Szmaragd o wysokości ponad metra kosztuje zaledwie 22,99 zł. To cena, której trudno szukać w profesjonalnych centrach ogrodniczych w szczycie sezonu. Nic dziwnego, że klienci ładują po 10 sztuk na wózki, nie zważając na to, że w nocy wciąż zdarzają się przymrozki.

W Dino sytuacja wygląda podobnie. Sieć mocno postawiła na rośliny, które mają uratować nasze ogrody po ostatniej zimie. Oto co obecnie budzi największe emocje:

  • Laurowiśnia za 49,99 zł – absolutny hit, bo ubiegłoroczne mrozy zdziesiątkowały te krzewy w południowej i centralnej Polsce.
  • Bratki w 10-paku za 9,99 zł – idealne do szybkich dekoracji tarasów.
  • Drzewka owocowe za 19,99 zł – jabłonie i grusze, które czekają na swoje miejsce w sadzie.
  • Róże premium za 9,99 zł – dla tych, którzy marzą o angielskim ogrodzie niskim kosztem.

Paradoks marca: Sadzić czy czekać?

„Czy to nie za wcześnie?” – to pytanie słychać przy kasach częściej niż „czy zbiera pan punkty?”. Według danych klimatycznych dla Polski, marzec to miesiąc najbardziej nieprzewidywalny. Co ciekawe, badania agrotechniczne potwierdzają zaskakujący fakt: wczesne sadzenie drzewek owocowych, gdy gleba ledwo rozmarznie, jest dla nich korzystniejsze niż czekanie na majowe upały.

W moim ogrodniczym doświadczeniu zauważyłem, że rośliny z tzw. „gołym korzeniem”, które teraz oferują markety, muszą trafić do ziemi, zanim rozpocznie się intensywna wegetacja. Gdy soki zaczną krążyć w roślinie na dobre, stres związany z przesadzaniem może ją po prostu zabić.

Dlaczego w Biedronce i Dino stoją już palety z krzewami - image 1

Ale uwaga: Jest jeden haczyk

O ile drzewa owocowe i róże poradzą sobie z chłodem, o tyle laurowiśnia to inna bajka. To roślina zimozielona, która potrzebuje wody. Jeśli posadzisz ją teraz, a za tydzień ziemia zamarznie na kość, krzew może uschnąć z powodu tzw. suszy fizjologicznej. Korzenie nie pobiorą wody z lodu, a liście będą ją parować w marcowym słońcu.

Jak nie wyrzucić pieniędzy w błoto? Praktyczny trik

Zanim popędzisz do Biedronki po okazyjną tuję, sprawdź jedną rzecz. 70% porażek w uprawie roślin z marketu wynika z przesuszenia bryły korzeniowej jeszcze na sklepowym parkingu. Te rośliny stoją na wietrze, często bez regularnego podlewania.

Moja rada: Wybierz sadzonkę, która jest ciężka. Ciężka doniczka oznacza, że torf jest wilgotny, a system korzeniowy żywy. Jeśli donica jest lekka jak piórko – odstaw ją. Roślina prawdopodobnie już walczy o przetrwanie.

Co z przymrozkami? Jeśli kupujesz teraz krzewy w Dino czy Biedronce, a zapowiadają spadki poniżej -5 stopni, miej pod ręką agrowłókninę. Kosztuje grosze, a może uratować Twoją inwestycję wartą kilkaset złotych.

Czy to koniec tanich roślin?

Branża handlowa przewiduje, że w 2025 roku ceny roślin ozdobnych w Polsce mogą wzrosnąć o kolejne 15% ze względu na koszty transportu i energii w szklarniach. To sprawia, że obecne oferty w dyskontach są prawdopodobnie ostatnią okazją na tanie urządzenie ogrodu w tym roku.

Bywa jednak i tak, że nektar z marcowych okazji okazuje się gorzki, gdy rośliny nie przetrwają kwietniowych „zimnych ogrodników”. Czy ryzykujesz i kupujesz teraz, czy wolisz zapłacić dwa razy więcej w maju za pewność sukcesu?

A Wy co sądzicie? Czy palety przed marketami w połowie marca to wygoda dla klienta, czy po prostu sprytny sposób na sprzedanie towaru, zanim ten zmarnieje w magazynie? Czekam na Wasze opinie w komentarzach!

Przewijanie do góry