Większość z nas zapomina o lodziarniach, gdy tylko temperatura spadnie poniżej dziesięciu stopni. Jednak gigant z Filadelfii, Rita’s Italian Ice & Frozen Custard, zamierza zburzyć to przekonanie, wprowadzając rewolucyjne zmiany w swoim modelu biznesowym. Sprawa jest poważna, bo na szali leży transformacja lokalnej legendy w globalnego gracza.
Ambitny plan: 800 punktów w pięć lat
Rita’s to marka, która od 20 lat próbuje przebić się do pierwszej ligi ogólnokrajowych sieci w USA. Choć posiada już ponad 600 lokali, jej wzrost utknął w martwym punkcie około 2011 roku. Nowy właściciel, Maple Park Capital Partners, zamierza to zmienić, celując w 800 placówek w ciągu najbliższych pięciu lat. Kluczem do sukcesu mają być lokalizacje typu drive-thru.
W dzisiejszym świecie wygoda to nowa waluta. Jak zauważają eksperci branżowi, po pandemii konsumenci wręcz domagają się możliwości kupowania ulubionych deserów bez odpinania pasów w fotelikach dziecięcych. W Polsce obserwujemy podobny trend – wystarczy spojrzeć na popularność „lodowych okienek” i ekspansję konceptów typu drive-thru w sieciach takich jak McDonald’s czy Starbucks, które coraz częściej wypierają tradycyjne stoliki.
Sekret tkwi w kosztach surowców
Co sprawia, że inwestorzy w ogóle patrzą na sieć sprzedającą mrożoną wodę? Odpowiedź kryje się w liczbach, które mogą zaskoczyć nawet doświadczonych restauratorów. Koszt syropów i składników w Rita’s stanowi mniej niż 20% ceny końcowej produktu.
- Standard w branży gastronomicznej to zazwyczaj ponad 30%.
- Niższe koszty produkcji oznaczają wyższą marżę, co pozwala przetrwać gorsze miesiące.
- Średnia sprzedaż na punkt wynosi około 350 000 USD rocznie, ale cel to przebicie bariery 500 000 USD.
W mojej praktyce rzadko spotykam koncepty, które przy stosunkowo niskim progu wejścia oferują tak dużą dysproporcję między kosztem produktu a zyskiem. Jednak, jak zauważają bankierzy inwestycyjni, aby przyciągnąć naprawdę duży kapitał, sieć musi udowodnić, że potrafi zarabiać również w styczniu.

Czy „winter custard” to przepis na sukces w chłodnym klimacie?
W Filadelfii „water ice” to świętość, ale poza regionem sprzedaż lodowego sorbetu zimą to karkołomne zadanie. Rozwiązaniem ma być większy nacisk na custard – gęsty, kremowy deser jajeczny podawany na ciepło lub w formie mrożonej, który kojarzy się z komfortem.
Najnowsze badania rynkowe z przełomu 2024 i 2025 roku wskazują, że kategoria „comfort food” rośnie najszybciej właśnie w kwartałach zimowych. W Polsce, gdzie sezonowość jest jeszcze silniejsza, lokalne marki takie jak Grycan czy Lody u Koziaka od lat walczą o klienta zimowego, wprowadzając desery na ciepło i kawy rzemieślnicze. Rita’s idzie o krok dalej: chce, abyś jadł mrożony krem przy minus pięciu stopniach, siedząc w ogrzewanym aucie.
Co zaskakuje profesjonalistów?
Lawrence Brown, dyrektor ds. rozwoju w Rita’s, podkreśla, że ich produkt jest przygotowywany codziennie na miejscu, aby zachować puszystość. Mimo cyfryzacji i systemów śledzenia zamówień, firma stanowczo odrzuca automatyzację nakładania porcji. „Wszystko tkwi w nadgarstku” – to mantra, która ma chronić markę przed staniem się bezduszną korporacją.
Praktyczna wskazówka dla przedsiębiorców
Jeśli myślisz o biznesie franczyzowym w 2025 roku, wyciągnij lekcję z transformacji Rita’s. Zamiast otwierać kolejny lokal w drogiej galerii handlowej, szukaj miejsc po zamkniętych punktach (jak stare pizzerie), które mają infrastrukturę pod drive-thru. Zmniejszenie kosztów najmu przy jednoczesnym ułatwieniu dostępu dla zmotoryzowanych klientów to obecnie najskuteczniejszy sposób na zwiększenie rentowności w gastronomii.
A Ty, czy byłbyś w stanie kupić mrożony deser w samym środku mroźnego stycznia, gdybyś nie musiał nawet wysiadać z samochodu?



