Kiedy legendarne miejsce spotkań po latach zmienia swoją postać, stali bywalcy zazwyczaj wstrzymują oddech. W ateńskiej dzielnicy Iliupoli, tam gdzie przez dekady królował kultowy Geluk, pojawiło się coś, co wywraca lokalną scenę gastronomiczną do góry nogami. Son Athens to nie jest kolejna zwykła restauracja. To manifest nowoczesnej kuchni, w której tradycyjne meksykańskie smaki spotykają się z europejskim rzemiosłem piekarniczym.
Zauważyłem, że w 2025 roku granica między kawiarnią a barem zaciera się bardziej niż kiedykolwiek. Według najnowszych raportów z rynku gastronomicznego, ponad 60% młodych dorosłych w dużych europejskich metropoliach, w tym w Warszawie czy Atenach, wybiera miejsca typu „all-day concept”. Son Athens idealnie wpisuje się w ten trend, oferując doświadczenie, które ewoluuje wraz ze słońcem.
Od zapachu świeżego chleba do latynoskiego ognia
Poranek w tym miejscu to królestwo microbakery. Zamiast mrożonych bułek, na stoły trafiają wypieki oparte na autorskich recepturach zespołu, który wcześniej współtworzył słynne Neropistolo Bakery. To rzadkość, by fine diningowe miejsce przywiązywało taką wagę do porannej kawy i rzemieślniczego brunchu. Ale to tylko wstęp.
Gdy wybija południe, kuchnia pod wodzą szefa Dimitrisa Afentakisa zmienia rytm. Afentakis, znany z cenionego Atole, przeniósł do Iliupoli esencję Ameryki Łacińskiej, ale w wydaniu casual dining. Co to oznacza w praktyce?
- Guacamole z ręcznie robionymi nachos – prostota, która uzależnia dzięki jakości świeżych składników.
- Tostada z tataru Black Angus – z dodatkiem zielonego jabłka i jalapeño, co tworzy balans między słodyczą a ostrością.
- Tacos z boczniaków królewskich – dowód na to, że kuchnia roślinna może mieć głęboki, „mięsny” charakter dzięki kremowi z awokado.

Sekret 70 etykiet i pieca opalanego drewnem
Wielu amatorów dobrego jedzenia popełnia błąd, skupiając się tylko na talerzu. W Son Athens sercem lokalu jest centralny bar, a kluczem do sukcesu – wine list przygotowana przez Panosa Giannakosa. Znajdziemy tu ponad 70 etykiet, które w 2026 roku stają się standardem dla miejsc aspirujących do miana „gastronomicznego punktu odniesienia”.
Co ciekawe, wybór win opiera się głównie na winnicach greckich i południowoamerykańskich. To rzadkie i odważne połączenie. Ale prawdziwa magia dzieje się w piecu opalanym drewnem. To właśnie tam trafia przepona wołowa (skirt steak) podawana z sosem z zielonego pieprzu i kminem rzymskim. Zapach dymu mieszający się z aromatem wina tworzy atmosferę, której brakuje w sterylnych restauracjach w centrach miast.
Nietypowy deser, o którym wszyscy mówią
W rzemieślniczej kuchni nie ma miejsca na nudę. Czy słyszeliście państwo o baskijskim serniku z dulce de leche z koziego mleka? To właśnie ten detal sprawia, że deser przestaje być tylko słodkim zakończeniem posiłku. Dodatek koziego mleka przełamuje mdłą słodycz, dodając potrawie niemal truflowej głębi. To kosztuje około 30 euro za całą kolację, co w realiach nowoczesnych Aten jest ceną niezwykle uczciwą za taką jakość.
Praktyczna wskazówka dla odwiedzających
Jeśli planujesz wizytę, nie zamawiaj tradycyjnego głównego dania dla siebie. Filozofia „sharing points” dominuje w Son Athens. Najlepiej zamówić 4-5 różnych przystawek i tacek z tacos na środek stołu. To właśnie ten sposób jedzenia, połączony z latynoską muzyką w tle, najlepiej oddaje hasło lokalu: „Not born yesterday”.
Czy uważacie, że tradycyjne restauracje z podziałem na „przystawkę i danie główne” odchodzą do lamusa na rzecz takich luźniejszych miejsc spotkań?
Info:
Adres: Eleftheriou Venizelou 197, Iliupoli
Cena: 25-30 € / osoba (bez alkoholu)



